Wpis z mikrobloga

Apropo tego tematu https://wykop.pl/wpis/70092355/mam-ogroomny-problem-z-prokrastynacja-od-lat-i-cho

Wczoraj w nocy jak zwykle myslalem ze dzisiaj bedzie lepiej, a było tak jak wczoraj albo i jeszcze gorzej bo w sumie nic nie zrobiłem. I teraz w nocy piszac ten tekst, mysle ze juz jutro nie bede marnowal czasu, chyba ze "chwile".

Z tym ze w przeciwienstwie do wczoraj, dzisiaj raczej nie czulem sie rozproszony / poddenerwowany, tylko tak po prostu odkladalem caly dzien na potem.
Albo moze nie bylo tak ze nic nie robilem, bo np. wzialem sie za cos fizycznego do zrobienia (odsniezanie i godzinne pranie(zle mi dopłókało, to jeszcze ręcznie to robiłem) i nie mailem z tym jakichs wiekszych problemow. Ale przy takich rzeczach przy ktorych trzeba sie skupić, jak praca przy komputerze, albo jeszcze w czasach szkolnych - nauka, to odkładam niemiłosiernie.

Nie wiem, moze gdyby nie gielda, to jakos bym dal rade sie wbić wcześniej dzienny rytm po jakims 30 minutowym ogladaniu glupot i piciu kawy, ale ze gram tez na gieldzie ktora trwa do 17, to musze co jakis czas spogladać i obserwowac co sie dzieje. Aczkolwiek niby moglbym niby robic projekt z przerwami na gielde. Wiec w sumie nie wiem czemu tego nie robie. Moze przez to ze miedzyczasie robie tez inne mniejsze rzeczy itypu odpisywanie komus itd. a na projekt w mojej swiadomosci moze trzeba miec 100% skupienie, albo zeby nie bylo zadnych rozpraszaczy, aby sie skupic na projekcie. No nie wiem, musze zwrocic uwage na to dzisiaj. Ale czemu po 17 nic nie robilem... zawsze jak jest np. 16.30 to mysle ze juz dociagne do tej 17 gdy sie konczy gielda, i wtedy wezme sie za robienie np. projektu. Ale gdy przychodzi 17, to wtedy chyba zwykle ide robic cos do zarcia i zrec. Potem rpzychodze do kpomputera i tylko rpzez"chwile cos sprawdzam", komus odpisuje itp. potem znowu odpisuj nzowu cos czytam, ogladam. Potem miedzyczasie znowu cos robie poza komputerem, wracam, znowu komus odpisuje lub czytam wypok, ogladam yt. I tak schodzi caly dzien. Jak marnuje czas to nigdy ze swiadomoscią ze np. strace na cos kilka godzin, tylko powiedzmy 5 albo 10minut cos obejrze, moze jeszcze zobaczye co ktos napisal i juz sie zabieram do roboty

#psychiatria #psychologia #neurobiologia #prokrastynacja #wyznaniaessos
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@essos: Przede wszystkim, zacznij traktować siebie jak przyjaciela. Jak kogoś na kim Ci zależy i o kogo masz zamiar dbać. To o tyle ważne, że żeby się trochę ogarnąć, będziesz potrzebował mnóstwa czasu, a po drodze będziesz się wywracać. Sztuka polega na tym, żeby nie traktować się za ostro i dalej próbować.

To trochę tak jak z odchudzaniem, możesz przestać jeść i zacząć biegać maratony i zgubić przy tym nie tylko kilogramy, ale i zdrowie i chęć do życia.
Możesz też systematycznie tracić 300 gramów tygodniowo i ocknąć się pół roku później chudszy o jakieś 7,5kg.

I do podobnego efektu dojdziesz bez cudownych rozwiązań, których guru produktywności oferują całe tomy. Nie musisz zaraz tworzyć drugiego mózgu albo indywidualnych metodyk własnej produktywności. Potrzebujesz prostych rzeczy, które pozwolą Ci ruszyć
  • Odpowiedz
  • 0
Bardzo Ci dziękuje za próbe pomocy i poświęcenie mi czasu

1. Co do ilości czasu jaki mam, to w ostatnim czasie mam go calkiem sporo i tym bardziej boli, jak sobie uswiadamiam ile czasu marnuje. Np. przez ostatnie 3 miesiace robilem staż, chcąc dac sobie nzanse na nową ściezke "kariery" gdzie musialem przerobic 120 miesiecznie, czyli tak jakby 6h dziennie, chociaz ani nie mialem regularnych zadan ani nikt mnie nie sprawdzal, wiec jak cos mialem do zrobienia to jak zwykle odkladalem na ostatnią chwile. Na poczatku jak myslalem ze ktos mnie bedzie sprawdzal i jak faktycznie dostawalem cos konkretnego do zrobienia, to w miare bylem produktywny, ale i tak jak zawsze odkladalem to na nocną pore / ostatnią chwile, tak zeby do rana juz bylo, nieraz przez to zarywałem spanie, spiac np. 4h, mimo ze w dzien mialem duzo czasu. Poza tym jeszcze do godziny 17 gielda troche zabierala mi uwagi, bo chcąc sobie dorobić robie day trading, czyli czesto kupuje akcje jaiejs społki i sprzedaje minimalnie wyzej. Wczesniej jak bylem bezrobotny, to mimo ze czasu mialem jeszcze wiecej, to i tak ciagle odkladalem cos na pozniej

2. Dobrze by bylo wlasnie jakbym ustalal sobie jakis dedlaine, ale raczej srednio to na mnie dziala. Jakby cos bylo łatwego do zrobienia, to moze przedzej, ale jak cos zaczynam i ciezko mi idzie, to potem musze na chwile wejsc na wykop, youtube czy cokolwiek innego "i zaraz wrocic" przez to rzecz do zrobienia sie odklada. Potem przekraczam deadline, apotem juz nawet nie probuje tych deadlinow robić... Nawet zeby Tobie odpisac ustaiwlem sobie dedline, bo musialem sie nad tym skupić, a i tak zrobilem to pozniej.
Podobnie jest z probowaniem jakichkolwiek metod produktywnosci - jakis czas temu stracilem checi i motywacje zeby probować, bo juz tyle razy mi nie wychodzilo, ze mam przeswiadczenie, ze inawet jesli cos na mnie podziała, to nie dlzuej niz ilka dni, a potem wroci do normy
  • Odpowiedz
  • 0
@TheHamlet: Po godzinie 1 włączylem tego focus to do i zrobilem jedną z trzech priorytetowych rzeczy ktore mialem dzisiaj zrobić. Takze podzialalo, ale trzeba wziac pod uwage, ze jest pozna noc, gdy łatwiej mi sie skupic i nie ma tylu rozpraszaczy. NIe bylo to tez jakies trudne, i nawet dobrze mi sie robilo (chociaz w mozgu wydawalo sie trudniejsze i przez to wczesniej bardziej zwlekałem, ale jak zaczolem to juz
  • Odpowiedz