Wpis z mikrobloga

@klaudiaa2105: Z wf nie powinno być po prostu egzaminów na ocenę, a jedynie zaliczenie za obecność i tyle. Wtedy nikt nie czuł by się gorszy i nie wstydził przed równieśnikami, że czegoś nie potrafi/dostał gorszą ocenę. Prawda jest taka, że niewiele jest osób, które dobrze ogarniają rozmaite gry zespołowe, lekkoatletykę, gimnastykę i tak dalej na tyle, by ze wszystkich zaliczeń mieć dobre oceny. Nauczyciele powinni oceniać za chęci i zapał,
  • Odpowiedz
@Nidor tak zlikwidujmy wf dla dzieci bo grubaski i lebiegi nie potrafią grać xd o ile kojarzę ze szkoły ludzie narzekający na wf byli w małym % plus skąd dziecko w wieku 12 lat może wiedzieć jaki sport najbardziej mu pasuje skoro nie sporobuje innych?
  • Odpowiedz
@Klepajro no ale ja pisałam o gimnazjum i szkole średniej, w tym wieku już raczej każdy wie, jaki sport mu bardziej odpowiada, a o jakim nie chce słyszeć. Poza tym czytaj uważnie, napisałam, że powinno się go zlikwidować w obecnym wydaniu, ale w szkole średniej i na studiach to całkowicie, bo to śmieszne, żeby kazać prawie i dorosłym ludziom wykonywać jakieś bezsensowne skakanie za piłką, która nie wpływa na nic. O
  • Odpowiedz
@Nidor a to fakt. Na studiach sam.musialem.z---------c na 2 koniec miasta ma wf plus jako jedyny bralem prysznic mimo że reszta też wracała na zajęcia xF
  • Odpowiedz
Ciekawe studium przypadku.

Różowe: nienawidziłam gier zespołowych, najlepszy był fitness, gimnastyka, ćwiczenia.
Niebiescy: nienawidziłem ćwiczeń i gimnastyki, najlepsze były gry zespołowe.

A podobno jesteśmy tacy sami i ten podział jest tylko narzuconym konstruktem społecznym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
Ja pamiętam, że już w SP, gimnazjum i liceum większość dziewczyn nie chciała ćwiczyć, a trafiałam na fajnych nauczycieli, którzy proponowali różne formy zajęć. Wieczny okres, podrabianie zwolnień od mamy i brak stroju. Niektóre z nich miały szczęście dobrej przemiany materii i zrobiły się z nich co najwyżej skinny fat, u niektórych niestety w wieku ~ 20 było widać, że się nie ruszają + śmieciowe żarcie. Nie jestem może jakimś "sportowym świrem",
  • Odpowiedz
@dolOfWK6KN: No nie wiem, u mnie w LO była masa zapalonych siatkarek, a trenerzy oczywiście też siatkarze, a my z wieloma kumplami poza koszykówką nienawidziliśmy grać w gry zespołowe a szczególnie w tą cholerną siatkówkę. Już nawet bieganie przez 45 minut było lepsze niż siatka której nie ogarnialiśmy lub noga która jest też okropnie nudna. A jak pytaliśmy o kosza to zakaz XD
  • Odpowiedz
@klaudiaa2105: lubiłem wf, ale totalnie nie trawiłem tej mani siatkówkowej u wfistów. Szczęśliwie i tak udało mi się w miarę przed tym uchronić. Szkoda, że w szkole średniej miałem takich ananasów, że woleli iść na wfie do Maca xD i gadać o gierkach.
  • Odpowiedz
@klaudiaa2105 Ja przez całe gimnazjum miałem nauczyciela, który był zajarany NBA i przez 3 lata graliśmy tylko w kosza, niby lubiłem w to grać ale jak drużyny zazwyczaj wyglądały tak że wszysct którzy jeździli na zawody w kosza vs reszta to grać się nie dalo, i w końcu trafiłem na dywanik u dyrektora bo powiedziałem że p------ę taki wf i nie będę ćwiczył.
  • Odpowiedz
@klaudiaa2105: Kura! Prawda! Dla mnie wuef był fajny tylko jak były zajęcia lekkoatletyczne albo, siłownia, każde odbijanie jakiejkolwiek kulki to była znienawidzona porażka!
  • Odpowiedz
@cooles: chyba nigdy nie miałeś egzaminu teoretycznego z wfu, u mnie jak ktoś przychodził ze zwolnieniami, notorycznie unikał i nie ćwiczył itp. to na koniec miał egzamin teoretyczny z wymiarów boisk, rozmiarów, wagi ciśnienia piłek, zasad gry itp
Szybko spadła liczba niećwiczących :)
Ale wfy były ciekawe można było wszystkiego spróbować i jak coś to pójść sobie do innej grupy
a zawołam was misiaki udzielające się tu
@RafB:
  • Odpowiedz
chyba nigdy nie miałeś egzaminu teoretycznego z wfu


@Spiszka: Nigdy, ale do szkoły chodziłem ostatnio 14 la temu. Być może teraz coś się zmieniło. :)
  • Odpowiedz