Kowalski był producentem gwoździ.
Poszedł do agencji reklamowej, aby ta zrobiła mu reklamę.
Po tygodniu miał się zgłosić co też uczynił.
Przychodzi i puszczają mu projekcję.
Golgota, na krzyżu Jezus, a obok niego napis:
"Gwoździe Kowalskiego przebiją wszystko".
Kowalski obrażony mówi:
- Panowie, to nie może tak być. Zróbcie coś innego.
Zgodzili się i kazali przyjść za tydzień.
Po tygodniu Kowalski znowu pojawia się w agencji, a tam:
Golgota, Jezus przybity do
- Sasza, wodku my pili?
- Pili.
- A piwo i wino my pili?
- Pili.
- A samogon my pili?
- Pili.
- A pierfum my pili?
- Pili.
- A paliwo iz rakiety my pili?
- Nie pili.
- Pijom?
- Dawaj, pijom.
Wypili, zaszumiało w głowach godziwie, pogadali, rozstali się.
Rano telefon. W telefonie straszne trzaski piski, słaby głos, co chwile zanika...
- Sasza, ty srał sjewodnia (dzisiaj)?
-