K---a, właśnie zdeptałam psa. Wracam z zakupów, siaty w obu rękach, spacer farmera. Zaczynam szukać w torebce kluczy. Nagle słyszę pisk i ujadanie. Patrzę, a tu pod nogami płacze mi takie małe coś, brązowo-czarne. Jakaś sarenka, nie wiem, czy tak się nazywa ta rasa. Nie większe od mojej dłoni. No k---a, mogłam zabić! Dlaczego ludzie nie prowadzą takich mini piesków na smyczy. Teraz mam wyrzuty sumienia bo pewnie ją bolało (
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach