Od urodzenia mieszkam nad samym morzem (na marginesie pracuje również marynarz here).

Pierwsze 20 lat w małej miejscowości i kolejne 14 teraz w innej też turystyczna wieś.

Ale do sedna. Najbardziej rozwala mnie parcie ludzi na zjedzenie ryby za 150 PLN.
Kilku moich znajomych ma knajpy (bardzo dobrze prosperujące). Nikt z nich nie ma ani grama świeżej ryby (a dwóch ma nawet swój kuter) bo tej ryby po prostu w Bałtyku nie ma.
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Caracas w dziurze, do której jeżdżę nad Bałtyk można zjeść rybę z hurtowni w mojej rodzinnej dziurze 460 km na południe od dziury nadbałtyckiej, a odkryłam to natykając się na Sebę sikającego na kartony za smażalnią.
ja tam mam słabość do tego patofolkloru i staram się choć na jeden weekend w roku zawitać nad morzem
  • Odpowiedz