Nieco ponad 2 tygodnie temu wróciłem z ponad miesięcznego tripa. Praktycznie cały ten czas od powrotu spędziłem na nauce do poprawek i kończeniu projektów na studia. Przez cały ten czas co chwila coś mnie odciągało od pracy i wpadało mi do głowy mnóstwo pomysłów co ciekawego mógłbym robić zamiast nauki. Wszystko odkładałem na po sesji. Dziś rano w końcu oddałem ostatni projekt...
I teraz zupełnie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić.
I teraz zupełnie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić.




















Sytuacja wygląda tak, że w poniedziałek muszę zanieść kartę przebiegu studiów do dziekanatu i ten poniedziałek to jest dedlajn, dzień sądu ostatecznego, apokalipsa i w ogóle. Ale... nie mam podpiętego jednego oguna. W czwartek zaniosłam podanie o podpięcie i usłyszałam że "jutro powinno być w systemie". W piątek nie było, dzwonię do dziekanatu, "dzisiaj to zrobimy, do poniedziałku na pewno będzie". No i co? I
Co do cyfryzacji i braku używania. Może procedura wymaga potwierdzenia, że to akurat Ty złożyłaś? Najtaniej, więc przynieść podpisany papier, no chyba, że chcemy być cyfrowi i wtedy wymagać kwalifikowanego podpisu cyfrowego, ale takie coś kosztuje.
O ile mnie
W usosie się loguję danymi które teoretycznie tylko ja znam, a to nie są tak poważne rzeczy by wymagać cyfrowego podpisu. Zresztą sami to na początku roku przyznali w kwestii podań, że mamy je składać poprzez usosa i właściwie to powinno wystarczyć, ale oni nie umieją tego użyć i chcą papierowych.
Samo utrzymanie serwerów na pewno trochę kosztuje