Nasz kolega, Grzesiu, jadąc motoambulansem do pacjenta, uczestniczył w wypadku. Mimo heroicznej walki jego przyjaciół z pogotowia i ekipy SORu nie udało się Grzegorza uratować - odszedł, zostawiając z pustką w sercu narzeczoną, półrocznego synka, rodzinę i przyjaciół.
Grzesiu był wspaniałym ratownikiem. Takim, że gdyby ktokolwiek z Was albo ja sama znalazła się w ciężkiej sytuacji, chciałabym właśnie jego zobaczyć w drzwiach. Zarówno na dyżurach jak i
























