Ołowiane dzieci... ino, że bez dzieci.
Kilka miesięcy temu, zanim usłyszałam o serialu, przeczytałam książkę "Doktórka od familoków". Wciągnęłam ją na raz. Po serialu oczekiwałam oddania głosu dzieciom- w końcu to wkoło nich toczyła się cała sprawa. Ich dolegliwości, strachy, obawy, życie w nowym odległym miejscu, bez mamy i taty. Leczenie, odtruwanie. Dalsze losy. W serialu dzieci są ledwie dodatkiem, kilka scen.
Za to dłużyzny o komunistach. Po pierwsze, to nawet nie miało
Kilka miesięcy temu, zanim usłyszałam o serialu, przeczytałam książkę "Doktórka od familoków". Wciągnęłam ją na raz. Po serialu oczekiwałam oddania głosu dzieciom- w końcu to wkoło nich toczyła się cała sprawa. Ich dolegliwości, strachy, obawy, życie w nowym odległym miejscu, bez mamy i taty. Leczenie, odtruwanie. Dalsze losy. W serialu dzieci są ledwie dodatkiem, kilka scen.
Za to dłużyzny o komunistach. Po pierwsze, to nawet nie miało




























Ponadto zobacz ile jest dzisiaj szkół specjalnych/integracyjnych. Nie 1 przy hucie. Ale praktycznie kilka w każdym średnim mieście. Ale tu by można długo jeszcze rozmawiać o metalach ciężkich...
Ale za to masz Silne Postaci Kobiece.
I Złych Mężczyzn, którzy knują, piją, i utrudniają.