W Rumunii mają problem. Tamtejszy rynek zalały polskie jabłka. Szkoły z rzadowego programu w którym dzieciom podawane są jabłka wolą zamawiac jabłka z Polski. O ile początkowo 70% jabłek w programie było rumuńskich to teraz tylko 10%, a 90 % jest z Polski.
Miejscowi sadownicy lamentują i mówią o nieuczciwych praktykach Polaków dodatkowo dotujacych własną produkcję (przynajmniej tak twierdzą). Jest mowa o 32 krotnie wyższych dopłatach


























