Wczoraj mieliśmy z kumplem wydarzenie na drodze, które sprowadziło na mnie pewną refleksję na temat kobiecego solipsyzmu i doznałem olśnienia.
Jechaliśmy, drogi odśnieżone i sypane na odwal, lód jak skoorwysyn i nagle laska wyszła na przejście prosto pod maskę, nawet nie spojrzała, kumpel po hamulcach, ABS oczywiście jazgot, a laska z podniesioną głową szła i miała gdzieś. Kumpel bluzgi zaczął, rzucać k i ch, a ja doznałem olśnienia.
Mignęły mi w głowie
Jechaliśmy, drogi odśnieżone i sypane na odwal, lód jak skoorwysyn i nagle laska wyszła na przejście prosto pod maskę, nawet nie spojrzała, kumpel po hamulcach, ABS oczywiście jazgot, a laska z podniesioną głową szła i miała gdzieś. Kumpel bluzgi zaczął, rzucać k i ch, a ja doznałem olśnienia.
Mignęły mi w głowie





























Na tinderze coraz gorzej - rozmowy totalnie nie idą, zero zaangażowania że strony lasek ,a nowych matchy coraz mniej ...
Zdaje sobie sprawę, że szanse na zmianę status quo są nikłe ale tylko ta nadzieja trzyma mnie przy życiu więc próbuje nadal...
Być moze wkrotce spróbuje