Mirki, miałem dzisiaj ekstremalną przygodę samochodową (no trochę..) Ciekawi mnie kogo byłaby wina gdyby doszło do zderzenia, a sytuacja wyglądała tak:
Dojeżdżam do drogi głównej (podjazd bardzo stromy, bodajże jest tam znak ustąp pierwszeństwa) i chcę skręcać w prawo. Patrzę w lewo nic nie jedzie więc się nie zatrzymuję tylko od razu wyjeżdżam w prawo. Śmignęło tuż przede mną auto które wyprzedzało na tym skrzyżowaniu traktor.
Kogo byłaby wina? Moja bo wymusiłem
Dojeżdżam do drogi głównej (podjazd bardzo stromy, bodajże jest tam znak ustąp pierwszeństwa) i chcę skręcać w prawo. Patrzę w lewo nic nie jedzie więc się nie zatrzymuję tylko od razu wyjeżdżam w prawo. Śmignęło tuż przede mną auto które wyprzedzało na tym skrzyżowaniu traktor.
Kogo byłaby wina? Moja bo wymusiłem


















źródło: comment_qk5WTsYsSU45u8dJLjfkVw24FjrTbkt4.jpg
Pobierz