Mój pierwszy zamieszczony #wylewtrebrona po kilku poprawkach. Edycja 2.0

( ͡ ͜ʖ ͡)

Zajechałem czarnym polonezem na plac zabaw. Mój plan był już od dawna ułożony w głowie. Nie był trudny do zrealizowania, wymagał jedynie pewnej dozy odwagi. W oczach szaleńca całość wydawała się fraszką, dla innych ludzi było to zapewne rozwiązanie bez drogi odwrotu. Czy jest uprawnionym nazywanie się samemu szaleńcem? Czy taka osoba byłaby w stanie stwierdzić
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Siedzę, oglądam TV. Bez echa myśli panoszą się po pokoju. Prostota skupiska problemów przyprawia mnie w głupkowaty nastrój. Przenoszę się w inny rejon nieobecności. Powoli zdaję sobie sprawę, że męczy mnie zagmatwanie literackie, przesadna gęstość. Mam zamiar posmarować nocne zwątpienie masłem zmieszanym ze wspomnieniami. Brak soczewki, brak celu. Pielęgnuję ostatnią żywą cząstkę obrazu szczęścia który ukrywa się głęboko w mojej głowie. Nowe warstwy farby mają odcień blondu. Jej włosy są symbolem materialnej
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wysuszony: Dlatego poszukuję lekarza. Treść odzwierciedla realne emocje, ale nie dziwię się, że masz takie odczucia. Krytyka zawsze mile widziana! Choć teza o używaniu "trudnych słów" jest chyba trochę naciągana, bo nie ma tu żadnych anachronizmów czy innych dziwolągów których nie używa się na co dzień. W każdym razie zarzekam się, że w każdym zdaniu kryje się mnóstwo refleksów różnorakich myśli i kontekstów, w żadnym wypadku nie jest to sztuka
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

dziś byłem w przychodni lekarskiej, no i z racji nudów zabrałem ze sobą transmiter FM, to taki mały p--------k co jak się go podłączy pod wejście Jack to tworzy taką małą stacje radiową, przydatne w starych samochodach. Po chwili szukania odpowiedniej częstotliwości trafiłem niczym Egon Olsen otwierając sejf. Teraz był największy wybór w moim życiu: Muzyka. Na start postanowiłem odpalić Green Day coś lekkiego. Po wysłuchaniu American idiot, stwierdziłem, że nie ma
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mircy, szukam pewnego opowiadania (?). Zaczyna się chyba w Rosji, ludzie zbudowali super komputer, co akapit opowiadanie przenosi się w przyszłość, w każdym akapicie ludzie zadają coraz to nowszym wersjom komputera pytanie "Czy możliwe jest zbudowanie gwiazdy" lub coś podobnego. UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY UWAGA SPOJLERY
Na końcu ludzie zasiedlają
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@bezmozgiezombie: Ale nie chodzi o wieczne zastanawianie się - mam pomysł, odczekuję tydzień czy dwa - nadal wydaję się OK, to piszę. A w międzyczasie staram się wymyślić coś innego. Ale fakt, to zależy silnie od osoby i do tego jak podchodzi do pisania. Ja byłem wiecznie niezadowolony ze swoich tekstów, z ich jakości, wiec każdy wcześniej czy później (raczej wcześniej) porzucałem. Dlatego nigdy nie zostałem pisarzem :) I dlatego
  • Odpowiedz
via Android
  • 0
@amisquew91: nie ma tego przysłowiowego złego, po prostu czegoś takiego co by determinowało cele i działania postaci. Może nada się zwykła wyprawa.
  • Odpowiedz
Czujesz się wspaniale, jakby otaczała Cię ciepła kołderka. Nie towarzyszą Ci żadne myśli, które mogłyby Cię wprowadzić z stanu głębokiego relaksu.

Masz wrażenie, że jesteś w najwygodniejszym łóżku jakie tylko potrafisz sobie wyobrazić. Poduszki zostały dobrze dobrane. Głowa wtapia się w ich wnętrze, opatula, faktura jest aksamitna.

Nie czekają na Ciebie żadne obowiązki, nikt od Ciebie niczego nie oczekuje. Jest cicho, spokojnie, ale tego właśnie teraz chcesz. Nie chce Ci się spać,
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Za namową mojego dobrego kolegi - mirkowicza, postanowiłem zacząć opowiadać historie z mojego barwnego życia.

Przez 5-6 lat mieszkałem w Łodzi (takie miasto w centralnej Polsce). Pewnego sierpniowego dnia postanowiła odwiedzić mnie w tym mieście moja siostra. W sobotę otrzymałem informację, że autobus przyjedzie na Dworzec Fabryczny (tak, jeszcze istniał) o godzinie 5:cośtam rano, bliżej szóstej.

Tegoż sobotniego wieczora postanowiłem uraczyć się drinkiem o dźwięcznej nazwie mojito (ciekawostka: osoby zamieszkujące obecną stolicę - Warszawę
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Hahazard: To doczytałem, ale i tak trzymaj ;) Co ciekawe, wieczorem wracałem autobusem i w tunelu była ekipa sprzątająca. Z Karcherem. W maskach. Czy to przeze mnie?
  • Odpowiedz