Miałem takie muszki przed oczami, zaburzenia ciałka szklistego czy coś takiego. Byłem u okulisty i dał mi krople na zmętnienia, i one nic na nie dały.
Dziś podszedłem prywatnie i pani okulistka aby powiększyć mi źrenice do badania zakropila mi to kroplami powiększające je (z bliska byłem totalnie ślepy). I po tych kroplach zaaplikowanych jedynie na potrzeby badania te muszki





















Rozważaliście soczewki fakijne? Proponowano wam takie rozwiązanie? Omawialiście je z lekarzem przed operacją?
Bo co do lasera jakoś nie mogę się zdecydować. Wiem, że statystyka jest ok, ale jednak wzrok to najważniejszy zmysł i wolę do końca życia chodzić w okularach niż ryzykować nieodwracalne uszkodzenie wzroku.
Laser to nieodwracalna ingerencja.
Z tego co doczytałem, to fakijne mają swoje zagrożenie - czyli uszkodzenie soczewki oka. Ale leczy się to jak kataraktę
źródło: comment_1642159700YgQ61JAId7SeWqbnlVJ1Fp.jpg
Pobierz@niegwynebleid: to nie wiedziałem :)
Nieodwracalne zmiany na rogówce można jeszcze leczyć przeszczepem rogówki...
A leczenie 'jak zaćmę' to wymiana naturalnej soczewki na sztuczną, która nie ma zdolności akomodacji, więc do końca życia trzeba mieć okulary 'do czytania' bo oko fizycznie nie jest w stanie się ufiksować na bliższych przedmiotach.