Recenzja: Vindolanda

Książka "Vindolanda" autorstwa Adriana Goldsworthy'ego to pierwszy tom najnowszej, na rynku polskim, trylogii poczytnego i znanego angielskiego historyka. Autor swoją pierwszą część serii osadza w roku 98 n.e. i opowiada o losach rzymskich żołnierzy, którzy służą w północnej Brytanii. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.

Adrian Goldsworthy znany jest przede wszystkim ze swoich naukowych publikacji skupiających się na armii rzymskiej. Na całym świecie jest postrzegany jako wybitny historyk, który zdaniem wielu (np. Harry'ego Sidebottoma) ma największą wiedzę o legionach rzymskich, a co więcej, świetnie o nich pisze.

"Vindolanda"
IMPERIUMROMANUM - Recenzja: Vindolanda

Książka "Vindolanda" autorstwa Adriana Goldsw...

źródło: Vindolanda

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Jürgen Thorwald z reporterską precyzją ukazuje kunszt antycznych medyków, każdy rozdział rozpoczynając rysem historycznym danej kultury. Książka napisana z pasją, erudycją i wyczuwalnym podziwem dla praojców medycyny prowadzi czytelnika w świat wysoko rozwiniętych cywilizacji Egiptu, Mezopotamii, Indii, Peru, Chin i Meksyku. Prezentuje dorobek badań medyczno-historycznych i przegląd świata medycyny pięciu starożytnych kultur."

Nie ma podskoku do "Triumfu Chirurgów" ale zdecydowanie jest to niezła pozycja.

#marekczytal #ksiazki #czytajzwykopem
Marek_Tempe - "Jürgen Thorwald z reporterską precyzją ukazuje kunszt antycznych medyk...

źródło: dawnamedycyna

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#ciekawostki #ksiazki #czytajzwykopem #astronomia #nauka

„Ocenia się — aczkolwiek jest to tylko oszacowanie oparte na ekstrapolacji tempa powstawania kraterów na Księżycu — że wśród asteroid regularnie przecinających naszą orbitę około 2000 ma na tyle duże rozmiary, że mogą one unicestwić naszą cywilizację. Lecz nawet mniejsza asteroida, na przykład o rozmiarach domu, może zniszczyć całe miasto. Liczba takich maluchów, które przecinają orbitę Ziemi, niemal na pewno sięga setek tysięcy, a może nawet milionów, a śledzenie ich jest właściwie niemożliwe.
Pierwsza została zauważona dopiero w 1991 roku, i to dopiero wtedy, gdy nas minęła. Nazwana 1991 BA, minęła Ziemię w odległości 170 000 kilometrów — w kosmicznej skali odpowiadałoby to kuli, która przestrzeliła rękaw, nie dotykając ręki. Dwa lata później nieco większa asteroida minęła nas w odległości 145 000 kilometrów — najbliższe dotychczas zarejestrowane przejście — i również przybyła bez ostrzeżenia, a zauważona została dopiero po minięciu Ziemi. Timothy Ferris w artykule w „New Yorkerze” ocenia, że takie bliskie spotkania prawdopodobnie zdarzają się dwa do trzech razy w tygodniu i nie zostają zauważone[12].
Asteroida o średnicy 100 metrów zostałaby zauważona przez ziemskie teleskopy dopiero na kilka dni przed kolizją, i to tylko wtedy, gdyby teleskop był wycelowany we właściwą stronę, co jest mało prawdopodobne, ponieważ nawet dzisiaj liczba osób poszukujących takich obiektów jest skromna. Często cytuje się interesujące porównanie, że liczba ludzi na świecie, którzy aktywnie uczestniczą w poszukiwaniach asteroid, jest mniejsza od załogi przeciętnej restauracji McDonald’s (obecnie jest już trochę większa, lecz tylko trochę).”

Fragment
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jako że napisałem też w innym wpisie o książkach Allena Carra to wkleję i tutaj.
Przeczytałem jego trzy książki. Dzięki niemu przestałem jarać, pić alko i kawę. Koleś prawdopodobnie uratował mi życie. Jak masz jakieś pytania to śmiało wal tutaj.
Paliłem jakieś 7 lat półtorej paczki czerwonych dziennie. Piłem jakieś 18 lat, w tym jakieś 10 lat co drugi/trzeci dzień po pół litra minimum, zazwyczaj 0,7 na luzie.
Wielu ludzi powie, że
  • Odpowiedz
Z życia niewiele da się wycisnąć. Zwłaszcza z takiego jak moje. Jeszcze do niedawna byłem przekonany, że zawsze będę mógł liczyć na tę zagadkową dyspozycję mojego umysłu, która umożliwia mi nawiązanie intymnego kontaktu z rzeczywistością za pośrednictwem języka oraz poddanej rygorom gry wyobraźni. A tu zonk. Od pewnego czasu prześladuje mnie myśl, że moje życie już się dokonało, zrobiłem swoje i pora odejść. Na tyle, na ile umiałem dałem świadectwo egzystencji nader pośledniej; egzystencji, jakich pełno na tym świecie pełnym zwodniczych obietnic. Kto wie, być może jedna z dwu powieści, które wyszły spod mojego pióra, to moje opus magnum i na nic lepszego mnie nie stać. Znamienne, że ta pierwsza — Na bezcipiu — powstała w trzydziestym trzecim roku życia, a więc w okresie uznawanym za apogeum sił witalnych, intelektualnych i moralnych człowieka. Niewykluczone, że to przedśmiertne konwulsje, ostatni zryw woli mocy, która w obliczu nadciągającego końca daje z siebie wszystko, byle tylko wyryć w sercach ludzi, jak na spróchniałej korze, dwa koślawe słowa: BYŁEM TU. Może sissy hypno to zaledwie cień, hipostaza, świetlisty ogon meteoru, jakim jest moja pierwsza powieść. Czy byłoby przesadą stwierdzenie, że wszystkie inne moje teksty orbitują wokół niej niby satelity?

Życie zadało mi niewdzięczny temat, a jednak się nie zbuntowałem. Bez oglądania się na konsekwencje podjąłem wyzwanie i być może wywalczyłem sobie swój własny styl — nie mi to oceniać. Marzeniem każdego autora jest zinstytucjonalizować swój własny idiom — to chyba właściwa miara pisarskiego sukcesu. Czy stał się on moim udziałem, pokaże przyszłość.

W trakcie pisania Na bezcipiu byłem pełen wiary, słuchałem w kółko The way I am Eminema i z utęsknieniem wyglądałem chwili, w której świat dowie się o moim istnieniu. Pół roku po rozesłaniu tekstu do wydawnictw świat wreszcie zatrzymał na mnie swoje rozbiegane oko. Przytaknął moim ambicjom, potwierdził, że nie porywam się z motyką na słońce. Po czym odwrócił się i podał rękę komuś innemu.

Od
Sceptyk88 - Z życia niewiele da się wycisnąć. Zwłaszcza z takiego jak moje. Jeszcze d...

źródło: fuck nb

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@deafpool:
Cykl Musashi Yoshikawa Eiji
Samurajskie chorągwie Inoue Yasushi
Tajemna historia pana Musashiego Tanizaki Jun'ichirō ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dla tła historycznego i kulturowego: Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej Ruth Benedict, Kultura japońska Paul Varley, a dla trochę bardziej naukowego, socjologicznego zgłębienia mentalności samurajskiej - Poskromienie samurajów. Honorowy indywidualizm i
  • Odpowiedz
Coś wam przypomina ten obrazek? Bardzo charakterystyczna kreska od razu przywodzi na myśl Muminki. Ale to nie wszystko - jakiś potwór w jaskini i mały ludzik z mieczem? Toż to Bilbo i Gollum, ale nie byle jacy, bo narysowani przez Tove Jansson, autorkę Muminków. Artystka stworzyła w 1962r. ilustracje do szwedzkiej wersji Hobbita. Co ciekawe Gollum jest taki duży, bo nigdzie w książce nie było powiedziane jakiej był wielkości, co zmusiło Tolkiena
Eustachiusz - Coś wam przypomina ten obrazek? Bardzo charakterystyczna kreska od razu...

źródło: obraz_2024-06-06_123230840

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Fragment z książki "Ignition!: An Informal History of Liquid Rocket Propellants", J.D. Clarka. Książka opisuje testowanie i rozwój ciekłych paliw rakietowych, od czasów przedwojennych do lat '70. Testowano wszystko co palne i kaloryczne, najbardziej toksyczne utleniacze - jeśli substancja nie wybuchała od samego patrzenia na nią, była testowana, jej toksyczność była na dalszym planie. Dość powiedzieć, że stężony kwas azotowy w roli paliwa z toksycznym N2O4 w roli utleniacza były uznawane za
czarnyizly - Fragment z książki "Ignition!: An Informal History of Liquid Rocket Prop...

źródło: 2024-06-06_12-01

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@Davidozz: No na poważnie, substancja spaliła 30 cm posadzki, a potem jeszcze metr żwirowej podsypki, wszystko dookoła skażone i toksyczne gazy wymusiły ewakuację okolicy. Taki pożar musi się wypalić, nie da się tego ugasić. Gość tak biegł, że dostał zawału, bo wiedział, z czym ma do czynienia.
  • Odpowiedz
246 + 1 = 247

Tytuł: Boży bojownicy
Autor: Andrzej Sapkowski
Gatunek: fantasy, science fiction
Ocena: ★★★★★★★
tomeczek - 246 + 1 = 247

Tytuł: Boży bojownicy
Autor: Andrzej Sapkowski
Gatunek: fan...

źródło: 352x500

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@tomeczek: Ciekawa opinia, sam całą trylogię czytałem kilkukrotnie i za każdym razem wsiąkałem. Ale tak sobie myślę, że to może jakiś sentyment z czasów nastoletnich jest za to odpowiedzialny :)
  • Odpowiedz
#ksiazki
Spliffigami: Roll the 35 Greatest Joints of All Time
Potrzebuje tej ksiązki w .pdf
Dziękuje jak ktoś uratuje bo już kilka dni szukam
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

UWAGA DROBNE SPOILERY

jeśli chodzi o to jaka to jest książka to powiem prosto, jest genialna jest tu cała masa świetnych pomysłów, wiele genialnych cytatów i wizja świata przy której Związek Radziecki był w sumie nie najgorszym miejscem do życia xd całość jest niezła ale najbardziej łapie pod sam koniec, szkoda że nie ma więcej takich szalonych fragmentów w których poznajemy bardziej psychikę Winstona takich jak ten motyw z ręką albo perfumami
morgiel - UWAGA DROBNE SPOILERY

jeśli chodzi o to jaka to jest książka to powiem pro...

źródło: sdsdf

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach