Dlatego syreny uruchomiliśmy. No i w tym samym czasie pojawił się już alert RCB o zagrożeniu z powietrza. Ta sytuacja trwała około godziny, później dostaliśmy informację o odwołaniu alarmu. Włączyliśmy syreny odwołujące alarm i w tym momencie przyszedł alert o odwołaniu zagrożenia - relacjonuje Marcin Dmowski.


Przecież to nieprawda. Między syrenami a sms była różnica kilkudziesięciu minut.
  • Odpowiedz