@HerrKaleson: Niesamowity film. Bardzo świeży i unikatowy, podobnie jak The Witch. Nie ma mowy, żebyś nie docenił skoro podoba Ci się dzieło Eggersa. Niemniej dwie uwagi: 1) "Lament" trwa 2.5h i spokój i cisza są wymagane, ponieważ 2) film bazuje na obcym kulturowo folklorze i rzeczy dla nich oczywiste, dla nas są czarną dziurą. Może być tak, i pewnie będzie, że aby zrozumieć całość trzeba będzie obejrzeć więcej niż raz,
  • Odpowiedz
Jaki horror polecacie?
Wiem, że codziennie pyta o to szesnaście osób, ale pomyślałam, że ja też zapytam, to mają być horrory polecane specjalnie dla mnie.
Szukam zwyczajnego i oczywiście strasznego horroru. Takiego poprawnego, klasycznego, bez udziwnień i rewelacji. Ma być typowy, ale straszny. Nie może być nietypowy. Nie chcę żeby w recenzji było choć jedno słowo o tym, że to coś nowego i wyróżniającego się.
#horror #filmnawieczor
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Matys6191: Taką okazję znalazłem na skupszop.pl Mieli książki na promocji a do tego trafił się jakiś rabat 15% na weekend czy jakoś tak. Ale nawet bez rabatów by się opłacało. Książki niby używane ale te co kupiłem to chyba z wystawy ściągane bo nówki sztuki nie śmigane hehe Tak czy siak jak tylko skończę Mastertona (Dziecko ciemności poszło na pierwszy ogień) to znów tam jakieś większe zamówienie zrobię.
  • Odpowiedz
Obejrzałem przed chwilą drugi film reżysera mocnego "February", którego długi tytuł to "I Am the Pretty Thing That Lives in the House" (film dostępny na netflixie). I znów jest to film kontrowersyjny, bo albo się go polubi albo zanudzi na śmierć. Jeśli Perkins będzie robił nadal takie filmy, to dla mnie jest to dobra wiadomość. Akcja toczy się powoli i płynnie, obraz jest momentami bardzo artystyczny (ale nie do przesady), a kiedy
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wietnam67: Dzięki za pamięć. Opis brzmi zachęcająco, a mając na uwadze, że ten rok jest dla horrorów wyjątkowo biedny, film ląduje na liście z wysokim priorytetem. :)
Wygląda na to, że wyrasta mała osobistość świata grozy. Oby nie skończył jak Flanagan.
  • Odpowiedz
Przysięgam, że nie zabiłem wtedy nikogo.

Nie dlatego, że nie chciałem. Po prostu nie mogłem. Strach trzymał mnie w miejscu. Wiedziałem, że dzieje się coś bardzo złego. Nikt nie przyszedł. Telefony nie odbierały. Słyszałem płacz. Krzyki. Eksplozje. I nie mogłem się ruszyć. Ze strachu.

Nie zabiłem wtedy nikogo. Nikt nie zabił też mnie. Tak wyszło. Schowałem się. Zamknąłem drzwi. Zasłoniłem okna. Schowałem się w kawalerce na 5 piętrze bloku mieszkalnego. I bardzo
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach