@Kokos: U nas raczej jakby ktos powiedzial, ze nie chce isc, bo ma tam inne poglady to nikt by go tam nie ciagnal na sile. Ale wszyscy chodzili, a pewnie tez dlatego, ze jakby ktos zostal to nie jest czas wolny tylko trzeba cos robic: pomagac komus czy nawet pozamiatac. No u nas to taka mala wies byla, ze kazdy kazdego zna ;) A jak pewnie wiesz to w takich miejscach
@choleryk: ja miałem drużynę którą nastawiłem na profil taki trochę paramilitarno/patriotyczny, dużo biegania po lesie, pierwszej pomocy, historii, jednak jak się okazało dużo za mało tradycji skautingu. Takie tam czarne owce, co wszystkie rajdy wygrywały, ale nie znały dokładnie prawa harcerskiego, zamiast mundurów nosiły polskie wojskowe koszule, zamiast harcerskich beretów, niemieckie z bundeshwery, zamiast na biwakach bawić się w gry i piosenki paliły ogniska po lasach i piły wódę ;)
@hesuss: ja byłęm taki niedobry. Na obóz harcerski pojechałem za karę, jakieś 15 lat miałem. Moja siostra była drużynową, tylko dlatego mnie nie wywalili za palenie papierosów. Ogólnie coś wspaniałego, do pierwszej wioski było 3 km, do sklepu.. kasy nie było, czekolada na wagę złota. Sprajta sączyliśmy przez dwa dni, bo ze stołówki tylko kompot, bez oporów. By wygrać coś więcej, trzeba się było zorganizowć, wygrać konkurs jako zastęp lub inne
Jest kolejny wpis na jednym z moich ulubionych blogów :)

"[...] A nosiłki to była moja konstrukcja w wykonaniu Jaśka Ogledzińskiego bo pracował w warsztacie ślusarskim. Siedzenie dla Maćka i Łukasza wykonałem ze .... starej lnianej firanki. Szyłem sam . Rurki, to stare omasztowanie namiotowe. I tak w dobie późnego PRL-u i pustych półkach sklepowych trzeba było sobie radzić. [...]"

Czytaj więcej na http://100tysiecyklat.blogspot.com/2016/03/przedwiosnie.html

#fotografia #prl #harcerstwo #100tysiecyklat
Pobierz srlslyNOT - Jest kolejny wpis na jednym z moich ulubionych blogów :)

"[...] A nosi...
źródło: comment_f8HkAJaXMUiwoIUa3PCbuZz94gjaGlDW.jpg
@wytrzzeszcz: nauczyłem się bardzo dużo i nie mam tu na myśli wiązania sznurka na tysiąc sposobów. Nauczyło mnie szacunku do ludzi, działania w grupie (kiedyś byłem bardzo nieśmiałym samotnikiem), współpracy, wytrwałości, tak jak już wyżej napisano mnie również nauczyło wiele o moich możliwościach i granicach, poznałem tu ludzi, którzy prowadzili mnie i te granice przesuwałem coraz dalej i teraz w dorosłym życiu czuję, że mogę zrobić wszystko.

Harcerstwo dało mi setki