Jestem na biwaku DMB #harcerstwo
I jakos tak nie wiem czemu bardzo polubily mnie zuchenki, ciągle mnie przytulają, chca żeby nosić je na barana i w ogóle takie kochane są.

Teraz nie mogly zasnąć to troche pogralem im na gitarze na dobranoc kilka piosenek z kategorii #feels i to bardzo mocnych.

NIKT NIGDY mnie tak nie słuchał jak one. Potem juz trzeba bylo je położyć i na dobranoc kazda mnie tak mocno przytulila, podziekowala i pożegnała.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

ech, wieczorkiem znowu kolejny raz jadę na biwak
i tak w sumie czuję się staro, bo

nie chce mi się

odrzuca mnie perspektywa spania przez 2 dni na podłodze, do jedzenia dżem i pasztet + pizza na obiad (absolutny klasyk biwakowego żywienia), użerania się z bachorami, którymi nic nie przetłumaczysz...
wolałbym posiedzieć w domu, poczytać coś, wieczorem pójść na pizzę i w spokoju przeżyć weekend...
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeszcze do niedawna miałem zaszczyt cieszyć się tytułem harcerza. Mój hufiec położony był w malowniczym miasteczku, w którym przyszło mi żyć. Jego siedzibą była zabytkowa willa, którą dawny właściciel ufundował nam już przed laty. Dzięki jej lokalizacji i wielkości budynek stanowił gościniec dla przejezdnych harcerzy, druhów czy komendantów, prawdę mówiąc był on tak zwanym "harcerskim domem pielgrzyma", któremu ostatnio przyszło gościć pewną personę, przez którą moje życie się zmieniło.

Miało to miejsce cztery miesiące temu. Jako dziewiętnastoletni harcerz z kilkuletnim stażem, chrześcijanin, patriota i wolontariusz byłem bardzo szanowany, tak, że dzieci i młodzi mówili do mnie "Dzień dobry Panie Andrzeju", jednakowoż to już przeszłość. Jak co piątek o 17:00 mieliśmy spotkanie naszego hufca. Od mojego domu był rzut beretem, dlatego nie było mowy o spóźnieniu. Zawsze-punktualny-ja przybyłem jako jeden z pierwszych. Plan spotkania na ten dzień nie był nader skomplikowany. Wystarczyło jedynie omówić rajdy i obozy na najbliższe wakacje, a potem już tylko śpiewać piosenki, grać w planszówki i cieszyć się spokojnym, majowym wieczorem.

Dzień przebiegał pomyślnie, zakończywszy omawianie organizacji wyjazdów mieliśmy wolne, jednak wcześniej druhna Elżbieta uprzedziła, ze ma odwiedzić nas ważny gość- komendant Karol, który jest bardzo wpływową osobą w naszej harcerskiej społeczności. Rzekła, że powinien przyjechać późnym wieczorem albo nocą i pomieszkać trochę, abyśmy na następnym spotkaniu dostąpili zaszczytu poznania tak ważnej osobistości. Wszyscy się cieszyliśmy, ostrzegła nas natomiast przed jednym- pan komendant jest bardzo przyjazną osobą, ale POD ŻADNYM POZOREM nie należy opowiadać przy niej dowcipów, ponieważ jego poczucie humoru jest bardzo wysublimowane i podchodzi do sprawy krytycznie, dlatego nie należy go denerwować. Wzięliśmy sobie tę radę do serca i tak mijał nam wieczór.

Ludzie
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dwa lata temu, będąc z wujkiem rowerami nad morzem i szukając noclegu trafiliśmy na obóz harcerski na skaju lasu. Brama otwarta, wchodzimy, szukamy, nikogo nie ma. Siedzimy przy stole zjedliśmy coś, pooglądaliśmy mapę itp. Już się zaczynało ściemniać ale teren był oświetlony. Skorzystaliśmy z łazienki - prąd, ciepła woda a nawet mydło były (ale mieliśmy swoje). Rozbiliśmy sobie namiot pod jednym z takich dużych namiotów, w których były pościelone łóżka polowe i
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

jest pewien fenomen, otóż #harcerstwo . coś niebywałego, że np. moja siostra była w tej organizacji komendantką, moja kuzynka również, Harcerstwo, to świetna sprawa, obozy, wszystko wokół, piękna otoczka, sam byłem na dwóch obozach. Pytanie takie, dlaczego moja siostra, kuzynka moja... jakby rakiem się z tego wycofały, mimo, że były jakby w dowodzeniu?

#harcerstwo #pytaniabezodpowiedzi #wigry3
  • 28
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach