Kojarzycie tą historię, że jakiś twórca gier komputerowych pracował w firmie robiącej gry, ale po godzinach robił własną grę. Wypuścił ją, odniosła sukces. A to studio znalazło w umowie coś takiego, że wszysto co robi związanego z grami w czasie jak ma z nimi umowę, to należy do nich. Podali go do sądu, wygrali, przejęli grę i sami na niej zarabiali.
Co to





























