No i w końcu coś fajnego powyżej dwóch dyszek ( ͡ ‿ ͡ )
Wstałem jakoś o 5:45, ale koty żądały atencji i trzeba je było obsłużyć, przez co wystartowałem o 6:10. Pogoda była bardziej niż zachęcająca - niewiele chmur, wschodzące Słońce, 4°C, smogu mało, lekki wietrzyk... Krótkie ciuchy i do








Wczoraj… żywcem nie było jak. Nawet rano się już ubrałem w ciuchy bieganiowe, ale jak sobie wszystko przeliczyłem to uznałem że fizycznie zabraknie mi czasu.
Wczoraj remont skończyłem o 1 w nocy, położyłem się spać o drugiej… Wstałem o 6:30 i doszedłem do wniosku, że muszę zaliczyć parę marnych kilometrów żeby się lepiej poczuć. Za oknem świeciło piękne Słońce – nie sprawdzając warunków wskoczyłem w krótkie ciuchy i poleciałem
źródło: comment_71M78wq8VUNAozKghS4gfdkcyQLQYM4m.jpg
Pobierz