Mam problem. Mam bardzo słabą odporność na stres. Objawia się to tym, że w sytuacji zagrożenia np. stawia się do mnie jakiś debil np. cygan zachowuje się agresywnie to podnosi mi się ciśnienie, zaczynam być gotowy do walki (jakby było ich więcej to pewnie bym jakoś np. przemknął lub w ogóle się nie wdawał w dyskusję), nie jestem w stanie nawet dyskutować, bo załamuje mi się głos, tylko każę #!$%@?ć (lub bardziej
Mircy, powiedzcie bo może Wy wiecie o co chodzi w tym przekręcie. Miałem dziś sytuację, siedziałem w aucie po pracy pod Biedronką w Pruszkowie z otwartymi drzwiami. Podjechało auto, jakiś stary sztrucel, krzyczy do mnie gość i pyta mnie o mój samochód. Takie tam podstawowe pytania. Ile pali? Benzyna? Który rocznik i takie tam. Na koniec gość wyskakuje z tekstem: "Masz tu prezent, łap" i chce rzucać w moją stronę. Powiedziałem tylko,