Gówniaki łapią często dane słowa, między wierszami, które dla nas - dorosłych, są niezauważalne. Wiecie co mam na myśli?
Przypomniala mi sie historia jak rodzice mojego mlodszego kuzyna sie klocili i wujek powiedzial, ze wolalby wogole nie jechac na wakacje niz jechac z takim glupim babskiem. To moj kuzyn dlugo sie nie zastanawial, pobiegl do szopy, wlozyl do plecaka mlotek, i wielki sloik w ktorym dziadek trzymal milion gwozdzi.
W porze obiadowej
Przypomniala mi sie historia jak rodzice mojego mlodszego kuzyna sie klocili i wujek powiedzial, ze wolalby wogole nie jechac na wakacje niz jechac z takim glupim babskiem. To moj kuzyn dlugo sie nie zastanawial, pobiegl do szopy, wlozyl do plecaka mlotek, i wielki sloik w ktorym dziadek trzymal milion gwozdzi.
W porze obiadowej


























-Ewa!?
-Klaudia?! O jaaa. Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi.
-Zajebiście!
-Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Na prawdę zajebiście, hihihi.
-U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba.