Takie luźne rozmyślenia mnie wzięły. Podczas epizodu maniakalnego jak i depresyjnego zachowuję się w ten sam sposób i to mnie boli. Cieszyłabym się gdyby chociaż jeden z nich charakteryzował się spokojem. Mianowicie chodzi mi o to, że nieistotne jaki mam aktualnie epizod. Stale jest to samo. Nie potrafię się poświęcać temu co lubię czyli oglądaniu, czytaniu, rysowaniu, wolontariatowi, pisaniu. Zwyczajnie nie potrafię. Około 10% do 30% dnia poświęcam na naukę. Gdy robię
  • 39
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Twinkle: Jeśli jesteś pełnoletnia to spróbuj sama na NFZ się dostać. Uczysz się, więc ubezpieczenie masz, kolejki do psychiatrów na prawdę nie są wielkie, góra miesiąc jeśli chodzi np o Śląsk. Do psychiatry nie potrzebujesz skierowania, a leki, zwłaszcza te psychoaktywne nie zawsze są tak drogie jak się wydaje. Istnieje jeszcze coś takiego jak "zielona recepta" czyli leki, które dostajesz za darmo i obejmuje ona również medykamenty stosowane w psychiatrii.
  • Odpowiedz
Chciałabym żeby stres nie istniał. Wiem, że MUSZĘ wyjść z domu. Ktoś na mnie czeka, ktoś czegoś ode mnie oczekuje. Wstaję 6 godzin wcześniej żeby na pewno się nie spóźnić. 6.15 - jestem gotowa. Wtedy za gardło ściska mnie ten pieprzony stres i nie puszcza. Chcę wyjść do ludzi, socjalizować się, uczyć nowych rzeczy. ALE NIE, BO PO CO - powie stresik. I nie potrafię. Nie potrafię ruszyć d--y choćbym nie wiem
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ArktycznaMalpa: Nie.

@pawlos10rs: Zawiodę rodziców, babcię, nauczycieli, znajomych, lekarza. Wszyscy mnie proszą żebym wychodziła, ale ja NIE POTRAFIĘ dla mnie to jak wejście na szczyt Mount Everest mając kondycję osoby która po wspięciu się po schodach ma zadyszkę.

@Krawwo: Wychodzę, ale bardzo mało. Praktycznie nigdy.
  • Odpowiedz