Od kilkunastu dni planowałem #100km ale wyszedł spontan.
Spontan, bo nawet nie miałem nawet pomysłu na kierunek.
Dokulałem się do Kórnika i już miałem jechać prosto do Mosiny i potem na północ, ale coś mi odwaliło i pojechałem do Śremu. Powrót po zachodzie słońca Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym mega przyjemny.
Tylko ten wiatr...


















Ostatnie zaległe przejażdżki.
W czasie jak pewnie robicie ostatnie kilometry w tym roku, ja akurat gnije z bólem wszystkich stawów i wkurzony jestem, bo właśnie miała być grudniowa seteczka w słoneczku. Z resztą dopiero w zeszłym tygodniu miałem gorączkę, a teraz czuję się jak stary dziad XD Ogólnie coś często choroba mnie wyeliminowała
źródło: comment_1672488409x9BnwmVFBAnqIUMUqA4xul.jpg
Pobierz