Wczoraj dłuższe rozbieganko, patrol okolicy, świetna droga rowerowa Mrzeżyno w kierunku Pogorzelicy, na trasie jelonki, sarny, dzięcioł i coś większego jak myszołów lub coś innego drapieżnego. Choup z miasta to się nie zna ¯\(ツ)/¯ Ogólnie plan był 7.5 w jedną i spowrotem. Trasa ciekawa, leśne dukty przeplatane pozbrukami, drogą szutrową i kocie łby... Dużo latających gzów i innych krwiopijców dobrze że nie musiałem się zatrzymywać ba nawet przez myśl
Wczoraj nie udało się wyjść wieczorem, więc ruszyłem dzisiaj rano. Ni to bieg spokojny, ni to szybkościowe- słońce już dawało się i tak we znaki, więc po prostu odhaczone 8km ʕ•ᴥ•ʔ
43 960,46 - 21,26 - 10,01 = 43 929,19 #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem Dodałem ostatni półmaraton radomskiego czerwca i dzisiejsze bieganko na wakacjach, jakby mi ktoś trzy lata temu powiedział, za za gramanicę wezmę graty, by o 5:30 wstać i zrobić 10km no... No nie uwierzyłbym delikatnie mówiąc XD a było nawet przyjemnie i sporo energii na resztę dnia zostało <3
Bieganko w ramach Festiwalu Biegowego Ultra Way w Gdyni. Pokusiłem się na pokonanie dystansu 160 km. Niestety na 112 km trasy podjąłem decyzję, że zejdę z trasy. Mięśnie całkowicie odmówiły mi posłuszeństwa, nie mogłem już nawet chodzić - przejście 200 metrów było dla mnie wyzwaniem. Wcześniej na trasie juz były lekkie kryzysy, ale udawało się je pokonać. Około 90 km przyszedł potworny kryzys, który ni jak
@scorp02: Biegłem tam kiedyś jedną edycję "W Blasku Księżyca" 100+ km i zszedłem z trasy 17 km przed metą przez kontuzje będąc na 5. miejscu open w tamtym momencie. To klątwa Ultra Way ( ͡°͜ʖ͡°)
Ostatni tydzień łącznie 62km. Coś skrypt padł i znów trzeba dodawać ręcznie, jak zwierze.
Przypomniały mi czasy mieszkania w Bangkoku gdzie by pobiegać w temperaturze poniżej 30 stopni to trzeba było wstawać przed wschodem słońca. Ahh piękne to były czasy.
Postanowiłem zrobić mały test formy, ponieważ Garmin od miesiąca twierdzi, że praktycznie stoję w miejscu. Niestety najbliższy mnie Parkrun jest godzinę drogi samochodem, a o 9 rano ma tam być już blisko 30st, więc zrobiłem swój osobisty bieg na 5km.
Plan zakładał utrzymanie tempa 4:30, czyli 3 sekundy szybciej niż 2 miesiace z hakiem temu. Ostatecznie skończyło się na 4:26 i wyniku 22:11, czyli urwane w tym
przez 3/4 wykopków tutejsi kierowcy by byli zwyzywani od kapeluszników...
@enron: nie nie, to jest projekcja. Mniej niż 1% by się oburzyło, ale tylko oni by się odezwali. ;) Poza tym ja pojechałem do Paryża samochodem, miasto zwiedzałem pieszo (+metro) i nie odniosłem wrażenia żeby dzieliła nas jakaś przepaść w miejskiej kulturze drogowej (i chodnikowej).
Fajnie tutaj podsumowanie. Spoko czas. W tyle kilometrów właśnie celuję na biegu we wrześniu, ale u mnie to dopiero początki. Będę miał maks 60 minut na to. Chuop tak w ogóle biega po północnej piekielni - tam chłodniej
Wyczekałem na trochę cieplejszy moment dnia, żeby nie iść rano jak jest jeszcze chłodno, ale i tak wyskoczyłem chwilę przed południem, bo nie było czasu na dłuższe czekanie. Według Garmina właśnie osiągnąłem teoretyczne 100% aklimatyzacji cieplnej, więc fajnie, że jeszcze przed najcieplejszymi dniami. 27 km, średnia temperatura 35 stopni, maksymalna 38 i jeśli po takim biegu stoję pół godziny pod CIEPŁYM prysznicem mając z tego
Aklimatyzacja cieplna idzie w dobrą stronę. Dzisiaj cieplej, tempo minimalnie lepsze, tętno minimalnie niższe. Samopoczucie i zmęczenie też dużo lepsze po biegu.
Tak się ułożyło dzień, że nie mogłem wcześniej wyjść pobiegać i udało się dopiero po 21. Z plusów to, że już słońca nie było i temperatura trochę niższa (23 stopnie), z minusów to, że musiałem się sprężać, bo jutro pobudka bardzo wcześnie.
Z tego też powodu wleciał taki trening a'la tempowy, nawet wszedł szybciej niż planowałem ʕ•
Dzień w dzień skwar, żar się leje z nieba - w cieniu 37°C, w Słońcu jakieś pincet stopni, w metrze temperatura powierzchni Słońca i wilgotność ze dwa miliony stopni. W telewizji tylko krzyczą Attention Canicule, pokazują ludzi desperacko taplających się w paryskich kanałach, a tymczasem ja włóczę rodzinę po rozgrzanym betonie, starając się
Wczoraj dłuższe rozbieganko, patrol okolicy, świetna droga rowerowa Mrzeżyno w kierunku Pogorzelicy, na trasie jelonki, sarny, dzięcioł i coś większego jak myszołów lub coś innego drapieżnego. Choup z miasta to się nie zna ¯\(ツ)/¯
Ogólnie plan był 7.5 w jedną i spowrotem.
Trasa ciekawa, leśne dukty przeplatane pozbrukami, drogą szutrową i kocie łby...
Dużo latających gzów i innych krwiopijców dobrze że nie musiałem się zatrzymywać ba nawet przez myśl
źródło: 1000042318
Pobierzźródło: 1000041998
Pobierz@ozmatox: ?