W Radzyniu spłonął dom, a w pożarze zginął człowiek. Z budynku wybiegł jego pies — "przerażony, osmalony… ale żywy". I choć każde zwierzę powinno instynktownie uciec od niebezpieczeństwa, on postąpił inaczej. Jak relacjonuje Żurawski: "Nie uciekł. (…) On wrócił."
"Chodzi wokół spalonego domu, kręci się po podwórku, szuka… Bo nie wie, że jego pan już nie wróci. On tylko czeka."
Mieszkańcy















#krakow #heheszki #fajerwerki
źródło: temp_file6214412635486651692
Pobierz