@mucher: no ta prędokość to zależy kiedy zacznie hamować, ale bardziej chodziło o sam sens, dla pieszego będzie bez różnicy czy dostannie 50 km/h od śpiocha czy od kogoś kto przed chwilą jechał szybciej ale ogarniał co się dzieje na drodze.
@mucher: co się dziwisz, skoro nawet musieli pełen zdumienia artykuł napisać, że TVN24 będzie mszę transmitować, bo inaczej chyba by ich skręciło bez dorzucenia swoich trzech groszy w tym temacie
@mucher: Przecież typ ewidentnie jest psychiczny albo ma ciężką depresję i był niepoczytalny, a sąd wlepia mu 25 lat xD Szkoda, że procedury zawiodły - powinno być tak jak w artykule sugerowała jego żona, powinni go zamknąć i leczyć na oddziale zamkniętym w szpitalu.
No, dziś to zdecydowanie k------------l. Marzanna odwołana, Szczawnica - "zastanawiają się", wyjazd na rowery do Francji - czekam tylko, aż będzie można loty odwołać za darmo, skitury w weekend - TPN zamknięty. Co następne? Marduła w czerwcu, może tego nie odwołają.
W ramach odreagowania wspomniany wpierdziel - 2x1200, 4x800, wszystko w okolicach 3:50 (w teorii, bo przez wiatr cięzko liczyć). Do tego Garmin padł w
@mucher: jak chcesz połówkę w 1:29 biegać to przyjedź do Rzeszowa to Ci poprowadzę bez problemu, poważnie piszę, mogę Ci nawet maraton na 2:59 poprowadzić i tak nie mam nic lepszego do roboty xD
@mucher: u mnie w pracy koleszka na wspólnej stołówce piję sobie gripex. "Hehe bo się robota sama nie zrobi." Będzie jak w ruskim filmie, i śmieszo i straszno ( ͡°͜ʖ͡°)ノ⌐■-■
@szczypek45: Oczywiście buldupienie w komentarzach o zwrot piniendzy - mimo tego, że można pobiec 30.08 albo przenieść wpisowe na 2021, oddejcie mi moje 70 złotych. Bo jak nie, to do Bydgoszczy będę jeździł, a nie będę tu więcej kupo^Wbiegał!
@mucher: Nie no ja też tak uważam, że decyzja spoko nawiązałem tylko do tego "W Bydgoszczy będę biegał a nie u was". U nas wszystkie eventy odwołane kasa zwracana i nikt nic nie mówi.
Rzeszów podoba mi się jak to rozwiązał. Kasy nie oddamy. Możesz przepisać na kogoś innego pakiet lub zapisać się na inny bieg w 2020 lub 2021 roku. Bardzo fair wobec biegaczy.
Kurcze, jak to jest - pojechałem na narty w sumie przemęczony i średnio przytomny - no i 3 dni ciorania się na nartach, do tego mocny trening na skiturach, bieganie - a dziś trening po lesie wszedł jak złoto.
Poranny tlenik na VeloCzorsztyn. To jest bieganie - widoki na Tatry, Pieniny, Gorce + jezioro, dwa zamki, juz kiedyś pisałem, że to + SWT to najładniejsze ścieżki rowerowe w Polsce. Szkoda tylko, że nasz naród to tacy śmieciarze, wszędzie po drodze można się natknąć na rzucone śmieci. Picrel w sumie z nart chwilę potem, ale widoki na ścieżce są nie gorsze.
Ech w tym tygodniu jakiś marazm - niby forma jest, ale cięzko się biega. Jakieś tam wybiegania, a dziś trochę mniej typowy interwał - skitury. 4x pod górę stoku tak poniżej progu, przepinka, zjazd, przepinka i do góry. Niby tylko 11 km, ale w sumie prawie 800 metrów do góry. Jakby nie przepinki może by 5x się dało zrobić, a tak musiałem odebrać
@rur3k: a tu akurat pod wyciagiem, ale w Tatrach jak siądzie pogoda całkiem sporo śniegu jest. Znajomy był we czwartek pod Zawratem i mówił, że warun sezonu.
Piątkowe interwały i wczorajsze cioranie na nartach mocno mnie jednak zmeczyły; zebrałem się dopiero ku zachodowi. No ale weszło wybieganie, tętno cit wyższe i nogi czuć, ale końcówka to już płynąłem, włączył się tryb "runner's high".
Jak to mawia trener Piechniczek: "Skończyła się szatnia, zaczęła się trawa". Wczoraj nie weszło, więc próbujemy dziś i udało się - 5x1200 m tempem w okolicach 3:55. Szkoda, że Garmin coś nie chciał współpracować, biegałem na słupki hektometryczne - i dobrze, bo ten dziś wariował z tempem chwilowym - jest takie miejsce pod Skałą Kmity gdzie notorycznie szaleje; chyba muszę odgrzebać footpoda, bo dziś na kilku interwałach brakowało
Trener Piechniczek mawia: "Czasem zawsze się wygrywa, a czasem nigdy". Miał być ciężki trening, 6x1200 tempem na 5 km, ale zesrało się koncertowo. Wprawdzie pierwsze powtórzenie weszło po 3:50, ale zaraz potem mnie złapała kolka - a chwilę potem śnieżyca i wróciłem z podkulonym ogonem do chaty. Było się nie obżerać przed treningiem.
Temat koronawirusa gorący, to dla przypomnienia jak to było z ospą. Ospa prawdziwa to było wybitnie wredne cholerstwo, śmiertelność od 30-60%, niemal niewyobrażalna. A jednocześnie - pierwsza choroba, na którą wynaleziono szczepionkę. Jak to było ze szczepionką? Ano prosto - Za pomocą lancetu nacinano skórę osoby chorej i wpuszczano trochę krwi zdrowej osoby. Bardzo higieniczne; taka metoda szczepienia owszem - uodparniała na ospę, ale równocześnie pozwalała złapać co innego - na przykład syfa
No, ten tydzień zahaczał miejscami o górne granice mojej tolerancji. Bieganie w zacinajacym deszczu, cały czas wszystko dopięte na żyletki. A dziś na prawie koniec mały wpierdziel - 10 km na progu. W sumie chciałem zrobić na zaliczenie 4:15, weszło 4:12 ale było ciężko. Zaskakujące jak szybko się ociepla - wyjeżdżałem z domu było na minusie, na wałach już żałowałem, że
Dobry trening, ale przyślijcie śmieciarkę. 21 km BNP, końcowa piątka tempem 4:15 weszła, ale to, że byłem po nartach i po obiedzie nie ułatwiło sprawy. Ale i tak jak na koniec tygodnia z 80 km nabieganym i kilkoma mocnymi treningami - nie jest tak źle.
Tapering przed niczym - choć w niedzielę ma być zimno, +3 stopnie to dobra pogoda na życiówkę, forma jest, zapłacone, szkoda zmarnować.
#bieganie #biegajzwykopem
#sztafeta #ruszkrakow