Od teraz każdemu z tych "normalnych i zdrowych ludzi" (czytaj wywyższających się i gardzących słabszymi) który będzie mnie steoretypowo oskarżał o użalanie się, nic nie robienie i pogardzanie innymi, będę wysyłał mu tego screena. W najbliższe miesiące będę tryhardował prawdopodobnie ponad swoje siły (ale starał się będę robić to z rozsądkiem). Albo odniosę sukces, albo umrę (dosłownie). I tak nie mam nic do stracenia. Przynajmniej umrę mając świadomość, że próbowałem wszystkiego. #
Postanowiłem, że daje sobie czas do 30stki na ostatnie próby wyprostowania i ułożenia sobie życia. Magiczne myśli mam codziennie i tego się raczej nie pozbędę, ale dwa lata jakoś może wytrzymam jak zacisne zęby. W tym czasie będę dążył do tego żeby rozwijać się w tym, czym docelowo zawsze chciałem się zajmować i będę próbował to zmonetyzować. Będę też siła rzeczy uczył się żyć z chorobą psychiczną. Być może ogarnę tak, że
@RvN2: będzie co ma być. Ja nie robię sobie dużych nadziei Ale postanowiłem poświęcić te dwa lata na konsekwentną pracę i pocisnąć ile potrafię. Ostatecznie, na łożu śmierci przynajmniej nie będę mógł sobie zarzucić że nie podjąłem walki. Odejdę z czystym sumieniem.
@RvN2: dobre podejście. Ja też chcę spojrzeć śmierci w oczy czując, że zrobiłem co mogłem. Dzięki za dobre słowa, Mirku. Wszystkiego dobrego i nie poddawaj się. Twój czas jeszcze nie nadszedł.
@Darek89: Dzięki za dobre słowo. Ja jestem w takiej sytuacji że tylko cud może sprawić że odzyskam wiarę w sens mojego istnienia. Byłem już na terapiach, leczę się farmakologicznie, ale to mi nie pomaga przywrócić wiary. Cierpienie i niechęć do życia są u mnie tak głęboko zakorzenione że nie pozbędę się ich poprzez rozmowę. Chce zająć się tworzeniem muzyki.
Gdyby s---------o nie wymagało posiadania conajmniej dwucyfrowego IQ myślę, że już dawno bym... dawno bym k---a nie żył... #samobojstwo #depresja #przegryw
Trochę mnie tu nie było i w zasadzie nie wiem czy wrócę do Mirkowania, ale przypomniałem sobie dzisiaj o wykopie i uznałem że coś napiszę.
Z powodu dwubiegunowości moje aktualne życie jest jednym wielkim bałaganem. W zasadzie znajduję się od kilku lat w miejscu, bo choroba niweczy moje wszelkie plany i ambicje zmiany życia.
Wstyd to przyznać, ale z mirka pozbawionego strachu przed wyzwaniami, mirka, który stawiał czoła wszelkim problemom stałem się znowu cieniem
@prostyczlowiek123: terapia zakończona można powiedzieć że sukcesem. Dowiedziałem się tam sporo na temat mojej choroby dzięki czemu powinno mi być łatwiej kontrolować wahania nastroju. Nie zmienia to jednak faktu, że całe to moje życie jest jakieś takie nie wiem...
Chciałbym całemu tagowi życzyć wszystkiego najlepszego. Nieważne czy jesteście przegrywem z takiego czy innego powodu. Przegrywanie ma różne twarze, jest na różnym poziomie, ma różne przyczyny. Ale koniec końców spotykamy się tutaj, na tagu piszemy o swoich problemach, o demonach przeszłości. Życzę by każdy z Was by zaznał choć trochę wygrywu i miał powód do uśmiechu. Tak po prostu. Trzymajcie się.
Zrobisz wpis z opisem co się stało, że upadłeś? Może pomoże to wielu osobom w uniknąć robienia tych samych błędów.
Dasz jeszcze radę się podnieść. To tylko test.
@Timetogetlumpy: aktualnie znajduję się na dnie życiowym i totalnie nie mam głowy do takich wpisów. Jeżeli jakimś cudem uda mi się pozbierać i wrócić na właściwe tory to chętnie opiszę dokładnie co się wydarzyło i jak znalazłem się w tym paskudnym położeniu. Dziękuję za
Dziękuję za zainteresowanie, Mireczki. To bardzo miłe uczucie po tak długiej nieobecności widzieć, że wciąż są tutaj osoby które o mnie pamiętają i życzą mi dobrze. Bardzo to doceniam i również mam nadzieję że i Wam dobrze się wiedzie.
@Pucios87: opiszę wszystko w swoim czasie. Póki co nie bardzo wiem jak się do tego zabrać bo przez okres mojej nieaktywności na mirko wydarzyło się tak wiele rzeczy że mógłbym napisać o tym książkę. ( ͡°ʖ̯͡°)
Właśnie siedzę w klinice psychiatrycznej gdzie czekam na pierwszą w życiu wizytę. Pomimo że w głowie mam totalną sieczkę to nie mam zielonego pojęcia o czym i jak opowiadać. Jestem ciekaw jaka diagnozę przedstawi mi Pan Doktór. Mam nadzieję, że będzie ona trafna i że dowiem się nareszcie jak się skutecznie leczyć...
Tak jak się spodziewałem. Doktur potwierdził moje przypuszczenia co do choroby dwubiegunowej (dość oczywisty przypadek) i pozostawił mnie przed wyborem: zaczęcie farmakologii od teraz lub wstrzymanie się z decyzją i kontrolna wizyta za miesiąc. Uznał, że skoro w chwili obecnej moja psycha nie jest aż tak rozhustana to warto się wstrzymać z lekami które tłumią objawy choroby, a nie działają zapobiegawczo. Dodatkowo przed następna wizyta zalecił mi
Dwa dni temu stuknął mi rok od kiedy założyłem tu konto. Przez pierwszy miesiąc jedynie przeglądałem tagi (głównie przegryw) próbując jednocześnie dowiedzieć się o co chodzi w tym całym wykopie.
W październiku 2020 postanowiłem wziąć swoj los we własne ręce i spróbować odbić się od dna, wyjść na prostą co relacjonowalem tu w formie pamiętnika. Jak część Was wie, moje życie nie było i wciąż nie jest proste, a żaden z kolejnych dni nie był
Hej, Mireczki. Za chwilę robię swój pierwszy w życiu tatuaż. Odczuwam bardzo specyficzny rodzaj stresu połączonego z ekscytacja. Siedzę w studio i nie mogę się doczekać. Jestem bardzo ciekaw jak to wyjdzie.
@N0rkoman: niestety nie mogę Ci powiedzieć, Mireczku. Myślę że pomysł i miejsce nie są zbyt popularne i jest za duże ryzyko wystalkowania.
Nie mniej, sam tatuaż ma dla mnie ogromne, symboliczne znaczenie bo odnosi się do pewnego ważnego wspomnienia/doświadczenia z mojego życia. Chce żeby przypominał mi o unikalności ale zarazem i o kruchości życia.
Jasne że mam nadzieję. Dla mnie ta mityczna wygrana jest odnalezienie dotychczas niezaznaego szczęścia, ostateczna nauka samodzielności i życia w zgodzie ze sobą, wyleczenie problemów psychicznych, fizycznych, odcięcie się od biedy, uzyskanie niezależności od ludzi i uspołecznienie się. Jak widzisz jest tego bardzo dużo i każdy choć najmniejszy krok w kierunku każdej z tych rzeczy wymaga ode mnie masy czasu i włożonej
Od kilku godzin siedzę przed monitorem ze skwaszona miną i jestem zobojętniały na wszystko. Nie mogę zasnąć, a na rano do roboty. Nie chce tam iść, ale muszę. Po prostu siedzę i kontempluję nad tym jakie to wszytko jest bez sensu. Całe to staranie się, to smarowanie tej ohydnej skóry, udawanie w robocie, że jestem jak reszta i do czegoś się nadaję. Ostatnio zrąbałem specjalną produkcję dla klienta, przez co kontrola jakości
@CulturalEnrichmentIsNotNice: dzięki za wpis Mireczku. Zaśmiałem. Polecam nabrać dystansu do tego s-----------o świata i własnego n----------a. Jak zaakceptujesz siebie i pogodzisz się z tą nędzna rzeczywistością to zaczniesz się śmiać z takich rzeczy. Pozdrawiam.
@tochybaananas: hej Mireczku. Obecnie raczej regres/stagnacja. Miałem ciężki okres. Co chwilę jakieś dolegliwości zdrowotne, choroby, kontuzje. Wszystko naraz.
Od ponad miesiąca praktycznie zero ćwiczeń (nie licząc rehabilitacyjnych), zero biegania i problem z trzymaniem diety początkowo przez brak pieniędzy a później motywacji… bo skoro i tak nie
@tochybaananas: masz rację, Mireczku. Robienie notatek, podsumowań i spisywanie przemyśleń niewątpliwie wspomaga sumienność i skrupulatność. W moim przypadku jest to bardzo ważne.
Kiedy zaczęło mi się sypać zdrowie nie miałem na nic siły. Przez kilka tygodni byłem w takim stanie że ledwo znajdowałem energię na to żeby podnieść się z łóżka i przeżyć te osiem godzin w pracy w kołchozie więc nawet nie myślałem o tym żeby wrzucać jakieś wpisy
Piszę na mirko w ramach autoterapii.
We wpisach skupiam się na relacjonowaniu moich zmagań z ponurą codziennością i poszukiwaniu drogi wyjścia z przegrywu.
Zainteresowanych zapraszam pod tag: #mirekwogniuwyzwan
#
źródło: Zrzut ekranu (47)
Pobierz