Trochę takie #anonimowemirkowyznania albo może #zalesie, że mój facet codziennie, bez budzika, wstaje o 7 rano, a ja, jeśli mnie ktoś nie obudzi, śpię do 12. A jak wstanę wcześniej, to i tak do 15 czuję się jakby po mnie przejechał walec, najbardziej produktywna jestem między 18 a północą, a najlepszy nastrój przychodzi między północą a 3:00. Mega zazdroszczę ludziom, którzy mają normalny chronotyp. Próbowałam to zmienić,

janeeyrie























