Jeden z Mirków natchnął mnie do pytania - Ile miesięcznie wydajecie na życie? Jako single, pary, lub rodziny. Chodzi ogólnie o życie w trybie zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych na akceptowalnym dla Was poziomie, nie o hobby, wakacje czy inne „przyjemności” poza jakimiś typu streaming co kosztuje grosze.
U nas rodzina 2+1+pies, średnio 9k miesięcznie w małym mieście. Mieszkamy w domu z bk2. Wodę mamy własną, przydomowa oczyszczalnia. Pompa ciepla, więc ogrzewanie domu też
@Klimbert: W sumie jako ten co nie planuje mieć dzieci to się zgadzam z tym tekstem.
Natomiast problem rozbija się o fragment: "Bo rodzicielstwo można tu porównać do przepięknej podróży" - często nawet bezdzietni wiedzą, jak piękne potrafi być bycie rodzicem. Po prostu w rozrachunku dochodzą do wniosku, że jest więcej minusów niż plusów według nich i wolą zrezygnować. Ja np. tak mam.
W kwestii #demografia i #dzietnosc zostawię tutaj uwspółcześnioną wersję bajki Ezopa o mrówkach i koniku polnym. Idealnie oddaje klimat, sposoby myślenia i mechanizmy działania, które nas zapewne czekają:
Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato, ale także wiosnę i jesień. Zbudowała solidny dom i zebrała zapasy na srogą zimę. „Głupia mówka”, myślał konik polny, który okres kanikuły spędził na tańcach i hulankach. Kiedy nadeszły chłody i deszcze mrówka
@moll: czyli ciężka praca i wkład to dla Ciebie spłodzenie dziecka/dzieci i bardziej wartościowa jest rozmnażająca się np pato para co strzela bombelka za bombelkiem zarabiając minimalną, albo na zasiłku niż np. bezdzietna para zarabiająca kilkadziesiąt k i płacąc podatki?
Świetna analogia xD.
Chyba trzeba patrzeć na to tak. Mrówka to bezdzietna osoba, która skupiła się na sobie, karierze i zapewnienie bytu, a konik polny to rodzic, który zrobił dziecko
@moll: No nie jest tak. Podałem przykład, tak jak i Ty - skrajny. Chyba pisałem przy innym wątku. Trzeba rozliczać ludzi od tego ile faktycznie zapłacili, człowiek człowiekowi nie równy w perspektywie EKONOMICZNEJ. Jeżeli płacę podatki jak 3-4 osoby na minimalnej to nie znaczy, że ja 3-4x bardziej korzystam z dróg, usług wspólnych itd. Po prostu opłacam się budżetowi państwa. podobnie jest z ZUSem. Płacę znacznie wyższe stawki na dzisiejszych
@moll: No tak, ale mówię o tym, że jak jedna osoba płaci miesięcznie 10k przez całe swoje życie, a ktoś inny 2k - to ta jedna osoba dołożyła się bardziej mimo, że nie przysługują jej z tego powodu żadne benefity. :)
Tak samo jak ZUS - składki są zalezne od Twoich zarobków. Ja płacę więcej na obecnych emerytów niż osoba na minimalnej. Czemu mam zatem płacić wyższe podatki od kogoś
@moll: ach, że tak. Spokojnie. IKE, IKZE, PPK, PPE i chata na wynajem i dam radę nawet z minimalną emeryturą. Mam tak dobre serce, że po całym zyciu wkładania na innych i tak poradzę sobie sam. Natomiast co do samego podejścia się nie zgadzam. Dla Ciebie liczy się tylko proces, a nie liczby. Do mnie przemawiają twarde liczby i to ile realnie ktoś zaplacil/pobrał. Tak jak pisalem Twoje założenia są
@real_scoria: XDDDDD Ta troska dzietnych o bezdzietnych jest przeurocza.
Niech każdy się skupi na swoim życiu i niech je przeżyje tak jak chce. Tobie życzę nawet parunastu bombelków.
Natomiast to co mówisz to prawda - dużo ludzi teraz nie chce dzieci dlatego, że po prostu mogą nie chcieć i nie jest to stygmatyzowane. Potwierdzam jako młody plus pracuję z jeszcze młodszymi.
@real_scoria: płacę wyższe podatki niż 95% społeczeństwa według obecnych statystyk. Także jest ok. Tak samo ja dokładam się do dobytku i dobrodziejstw Twoich dzieci.
A co do pozostałej części chyba mamy konsensus. Ja rozumiem co ludzie widzą w byciu rodzicami i jestem w stanie to zrozumiec. Dziwne, że w drugą stronę jest jakiś opór i umniejszanie temu wyborowi.
Co do tego czy dzieci są trudne czy nie - skoro wszystko
@moll: Czyli jak dodatkowo opodatkować bezpłodnych? czy nakazać ustawowo by adoptowali od surogatki? A potem komisja narodowa sparwdzająca czy na pewno Ci bezdzietni to bezpłodni?
Co do samego problemu makro, ja jestem w okolicach 30stki, zakładam, że możecie mieć pare lat więcej. Wiecie, że za problem demograficzny są odpowiedzialni ogólnie starsi millenialsi? A narracja jakoby to młodzież hurdur winna wszystkiemu XD.
@moll: No ja nie chcę mieć dzieci i jedyne co mam zaplanowane to wazektomia. Nie czuję się dobrym materiałem na rodzica i wolę by sprawdzali i realizowali się w tym osoby które to CZUJĄ.
Nie każdy ma instynkt rodzica i ciągoty do tego. A dziecko to coś więcej niż zwierzę. Poza spłodzeniem i wykarmieniem trzeba to ukształtować, a jak rzeczywistość pokazuje - nie kazdy się do tego nadaje. Ale wiadomo
@moll: No i tyle wychodzi z dyskusji z prodzietnymi. Bleble piotruś pan bleble system emerytalny. Chcesz to zrób jedno więcej za mnie albo dwa skoro to taka super przygoda i załatasz ten problem. Czemu się zatrzymywać na jakiejś dwójce czy ilekolwiek tam masz? Jako człowiek zatrzymałaś się w miejscu gdzie reprodukcja dalej jest na pierwszym miejscu. Prymitywne i zwierzęce instynkty bez ambicji na coś więcej w życiu niż stworzenie kolejnego
teraz, bo te lata to prime time życia. Ciężko to zepsuć. Mają 25-35 lat i są (lub byli) bardzo krótkowzroczni i podatni na propagandę i bling.
Ale dlaczego przyjmujesz założenie, że Twoje podejście to jest jedyne słuszne. Pomijając Twoich rówieśników, którzy są w Twoim wieku i powiedzmy, że jeszcze mają czas się "nawrócić" albo właśnie to robią. Natomiast nigdzie w rodzinie, ani otoczeniu nie miałeś przez życie dorosłej/starej osoby, która nie miała dzieci,
@moll: No nie masz racji. Chęć posiadania dziecka skąd wzięłaś? No z instynktu - czyli zwierzęcego zmysłu. Chyba, że ich nie chciałaś, ale w głowie Ci wprowadzili, że jesteś winna państwu nowego podatnika. Nie musisz odpowiadać. Pierwsza zaczęłaś ubliżać, bo pomimo róznic w poglądach ja w żadnym stopniu nie umniejszyłem ani Tobie, ani poglądom - mimo, że mam całkowicie inne.
@moll: Bo przyjmujesz założenie, że peak dojrzałości to zrobienie podatnika XD. Nie świadomość, że ktoś się nie nadaje, nie ma warunków, ALBO PO PROSTU NIE CHCE. Najdojrzalsi się mnożą, reszta to dzieci. W pozytywnym egoizmie nie ma nic złego. Człowiek ma jedno życie i ma prawo je przeżyć w taki komfortowy sposób w jaki chcę i w jakim stanie sobie zażyczy. Plus jakieś insynuacje, że bezdzietni myślą tylko o sobie.
@moll: I tu mamy zgodę. Ponieważ tak interpretuję zbudowanie poważnego związku, a dwa zadbanie o rodzinę. Czyt. rodzice i reszta. W Twojej definicji nie są obowiązkowe dzieci. :)
powtórzę - myślałem, że może będziemy mieć fajną dyskusję ale widzę, że wyciągasz ekstrema i patologie.
stop, stop ;) ja nie mówię o jakichś patolach, a po prostu osobnikach nienadających się na rodziców w tym są nawet lekarze czy inni z klasy wyższej. Skąd epidemia depresji i wzrost statystyk rok w rok prób samobójczych wśród dzieci - skoro jak sam piszesz czasy są najlepsze i z roku na rok
@moll: Zgoda, także powinnaś sprecyzować swoją definicję bo widzę, że według Ciebie to dotyczy tylko odpowiedzialności za dzieci. Reszta jest mniej ważna. :)
borze ktoś mniejszy, młodszy, zależny i kto potrzebuje więcej niż dorosły osobnik
@moll: no dobrze, czyli Twoja pierwotna definicja nie ma bytu i zmieniłaś ją w ciągu dwóch kolejnych wpisów. Teraz jak brzmi inaczej to niestety, ale się z nią nie zgodzę. Pierwowzór był ładny:)
może ale nie musi meteoryt pierdyknąć Ci w łeb jutro albo autobus przejechać. Co to ma niby znaczyć? Co to za dyskusja?
Bardzo zasadna. Jak mnie p--------e meteoryt czy przetrąci autobus to znikam i tyle mnie było. Jak mi się urodzi dziecko chore ciężej lub nawet mniej - np w istotnym spektrum autyzmu to masz śmierć za życia i poczucie, że wychowujesz istotę dożywotnio uzależnioną od Ciebie i po Twojej śmierci nikt
Dzietni mają pretensje do bezdzietnych i narzucają im swój światopogląd. Bezdzietni mają na dzietnych w------e i ich poglądy. Ale to Ci drudzy są szkodliwi i przeszkadzajo......kod
@PfefferWerfer: Twoj pogląd ma sens dopóki wszyscy w społeczeństwie zarabiają tyle samo. A tak nie jest. Przykładowo ja zarabiam dobrze w młodym wieku i płace więcej podatkow niz 4x osoby na minimalnej. A czy wykorzystuje to? No nie. Dokładam za mniej zamożnych zatem osoby tych dzieci odwdzięcza się na emeryturze w moj wkład i to, że dokładałem do ich rozwoju.
"Ludzie kochając luksus, pieniądze oraz lenistwo nie chcą się żenić, a jeśli już się żenią nie chcą dużej rodziny" - pisał o pierwszym w historii kryzysie demograficznym grecki kronikarz. Być może jednak to ostatni moment, by opinia publiczna poznała skalę wymierania.
@dharin: no no. Szczególnie, że nie wszyscy płacimy po równo. xD takie bzdety to sobie opowiadajcie na spotkaniach rodzin wielodzietnych gdzie każdy rodzic zarabia minimalną i myślą, że ratują państwo
No czyli po prostu taki jest trend na świecie, a nie tylko w Polsce. Nie ma co płakać. Cywilizacje świata przechodziły gorsze kryzysy. A skowyt, że łojezu emerytury trzeba po prostu zadbać poprzez PPK/PPKE/IKE/IKZE jeżeli zarabia się średnio lub gorzej. Proste.
@osetnik: No muszą i dobrze. W Polsce i innych krajach będą niezbędni tani niskowykwalifikowani pracownicy. Mówienie, że moze być inaczej to fikcja wyższych lotów xD.
@osetnik: Tak, nie pracuja xD. Zamawiasz czasem uber eats? Jeździsz boltami? Kto tam jeździ jak nie pajety?
Chyba, że znasz na to remedium. To chętnie posłucham. Bo wizja, że Polska dla Polaków to włóż między baśnie. Już teraz bez tych pajetów i innych byłoby ciężko.
Polska stworzyła system, w którym młode macierzyństwo oznacza finansową degradację. Efekt? Gwałtowny spadek urodzeń wśród kobiet w wieku 2024 lata i okno biologiczne, które zamyka się szybciej, niż rosną pensje.
A prawda jest taka, że po 40 się ma drugą młodość i siłę na wychowanie wnuków.
@JoBackManhorse: zajebiste życie. najpierw pozbyć się niezależnej młodości an 20 lat wychowujac dzieco, a potem wychowywać dzieci dzieci i można zawijać. Życie marzenie XD
@JoBackManhorse: A tak poza tym to problemem jest to, że osoby, które chcą mieć dzieci zawsze mówią "życie bez dzieci nigdy nie będzie takie jak z dziećmi" bo zakładają, że ZAWSZE dziecko urodzi się zdrowe i nie będize problematyczne. Ja jako "niedzieciaty" biorę pod uwage, że życie z dziećmi może być p--------e, ale też dobre.
@JoBackManhorse: No istnieją i są. Gdyby tak było cudownie to czemu jest tak popularna np grupa "Żałuję rodzicielstwa" na fb gdzie kobiety i faceci pod prawdziwym imieniem i naziwskiem mówią jak jest źle i ciężko? Im tez powiesz, że jest super i na pewno się mylą?
@JoBackManhorse: Dzieci nie ma co obrzydzać. Po prostu teraz mówi się głośno o tym, że to nie jest sielanka i jest to ciężkie wyzwanie do którego nei trzeba się zmuszać. Życie można przeżyć na wiele sposobów. Bycie rodzicem nie jest jedyną uniwersalną drogą do szczęścia. Co nie zmienia faktu, że Ci wierzę, że bez tego byś miał gorsze życie w Twoim odczuciu. Po prostu musisz zrozumieć, że nie wszyscy czują
@JoBackManhorse: Naprawdę ani trochę nie jest Ci wstyd czy po prostu głupio mówić, że Twoja metoda jest na pewno najlepsza? Biorąc pod uwagę, że to jest powazna odpowiedzialność i lista wyrzeczeń dla rodziców. To trąci tym poglądem prolife, gdzie każą rodzić i radź sobie samemu. Ty pomożesz komuś kogo rodzicielstwo przerośnie, ale mimo wszystko spróbował po Twoich namowach? - Tak jak mówisz. Może to dać szansę. Ale nie musi
W całej tej dyskusji mieć dzieci czy nie mieć dzieci najbardziej zadziwiają mnie reakcje facetów którzy mają dzieci na wieść o tym, że inny facet nie chce i tak go dehumanizuje i próbuje poniżyć bez żadnego sensownego powodu xD. Jakieś przytyki "hehe słabe GENY ELIMINUJĄ SIĘ SAME", "hehe jesteś nieudacznikiem co WOLI GIERKI ZAMIAST WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ". To jest poziom dyskusji z forów kobiet gdzie kobiety po CC słyszą od tych, których rodziły
Uzupełniając jeszcze - pytanie do tych co mają dzieci i gnoją na forum tych co nie mają.
Co w przypadku gdy wasze dziecko nie będzie chciało uczynić was dziadkami? Wyrzekniecie się i wydziedziczycie? Co jak będzie bezpłodne i mimo starań nie da rady. Też uznacie go za niewartościową jednostkę i porażkę społeczeństwa? Bądź o zgrozo - będzie homoseksualne. Wtedy to bez szans na dziecko, nawet z adopcji.
@Klimbert: czyli to, że teraz płacę 6x składki jak ludzie na minimalnej plus możliwe, że będę pracować jeszcze 35 lat gdzie ta wielkość składki znacznie wzrośnie dalej sprawia, że jestem nieopłacalny? Niesamowita matematyka. Bo myślę, że wpłacę dużo więcej i jednocześnie wypłacę mniej niz syn i ojciec co całe życie są na minimalnej.
@Average-CottonWorld-Enjoyer: Jakimi zarobkami? Po przeliczeniu jestem może w top10% czyli stabilny poziom warszawskiego korpo. Nie jestem żadnych magnatem z firmą rodzinną xD. A wzmianka o zarobkach była po to by obalić śmieszny argument, ze Ci z dziećmi zawsze bardziej się opłacają niż Ci bez dzieci.
matka z dwójką dzieci przez cały okres swojego życia wpłacą więcej do społeczeństwa niż Ty sam
Tutaj uwzględniłeś jakiś VAT od usług czy produktów? Bo składki ZUSowskie się nie spinają. Zakładając, że to chociazby kobieta z dwójką córek, które będą zarabiać minimalną i pracować do 60 roku zycia to nie jest możliwe by wpłaciły więcej od mężczyzny który jest w top10% xD. Plus weźmy 2x 800+ przez 18 lat do którego się
@Klimbert: biorąc medianę z poprzedniego roku dalej mam circa 3x więcej sam. Także dalej Twoja kalkulacja się nie spina. A biorąc do przykład 3 kobiety na minimalnej to batdziej miarodajny przykład niż biorąc kogoś kto zarabia ode mnie więcej bo takich jest po prostu mniej. Twój argument to jakiś bełkot zakładając, że każdy zarabia średnią krajową i wnosimy tyle samo do budżetu xD
Jak to możliwe że ludzi na wsiach, niewykształconych, niepiśmiennych wsioków, 30 lat temu w PRL stać było na ogromne, przestrzenne apartamentowce 200 m kwadratowych z ogródkiem? A te wykształcone korposzczury senior java developerzy, marketing content creatorzy, project menagerzy żyją w klitkach 50 metrów kwadratowych kupionych na kredyt zaciągnięty na 30 lat? Żyją w szczurzych klatkach z kartonowymi ścianami przez które słychać kiedy sąsiad wypróznia się i spuszcza wodę w kiblu.
@festinalente333: Jako osoba, która nie chce się rozmnażać wydaje mi się, że lepiej żałować, że się nie ma niż żałować, że zrobiło.
Co do ankiety - zakładam, że częściej żałują Ci co nie mają bo jednak możesz się tylko domyślać jak to jest. Natomiast jak już obie strony żałują, to Ci z dziećmi mają strasznie bardziej przesrane bo jednak podjęli się ogromnego zobowiązania.
Gdyby nie aborcja w PRL Polaków byłoby aktualnie ponad 60 milionów (tylko w kraju). Samych aborcji było pod 10 milionów przez okres PRL'u. Nawet do 300 tys. rocznie (na 500 tys. urodzeń). Przyznam, że przez długi czas jeszcze nawet po studiach sądziłem, że te dane to lewicowa propaganda żeby rozdmuchać sprawę "podziemia aborcyjnego". Niestety ma to potwierdzenie w statystykach. Nie zdawałem sobie sprawy (albo ty wpierałem) ze skali patologizacji społeczeństwa. Smutne.
Dzieci często są katalizatorem do pozytywnych zmian w życiu, dla siebie Ci się nie chce, ale dla dziecka które kocha Cię bezwarunkowo zrobisz wszystko.
Nawet nie zapraszam do dyskusji bo nie ma o czym. Deal with it.
@PanieAreczku: Dzieci są super dopóki rodzi Ci się zdrowe i jest elegancko. Idź do rodziców z dziećmi z MPD. Mam na osiedlu taką parę. Pamiętam ich jak wyglądali 7 lat temu gdy się wprowadzałem i jak wyglądają teraz. Babka z 30 parolatka wygląda na 50tke, oczy nieobecne - wrak człowieka. Nic nie mam do chęci posiadania dzieci i w jakimś stopniu to rozumiem, ale to koloryzowanie, że zawsze jest super
@PanieAreczku: to był przykład, bardziej zmierzam do tego, że nie wiem po co jest ta głośna narracja o dzieciach. Chcesz i masz powód to masz, nie chcesz i masz powód? To nie masz. Paradoksalnie to nie antynataliści kwiczą, a właście prodziecięcy ludzie, że hurdurrr to nasz cel, trzeba robić dzieci, twórz podatnika.
@PanieAreczku: Ja nie neguję Twojego podejścia i je rozumiem natomiast sprowadzanie całego sensu ludzkiego życia do rozmnażania to jest taka nuda. Rozumiem czasy komuny czy coś - wtedy nie było co robić. Teraz można spędzić życie na wszelaki sposób i się nim cieszyć. Gdyby rodzicielstwo bylo takie super to nie byłoby domów dziecka, albo nie byłoby tak popularnych grup na fb jak np "żałuję rodzicielstwa".
✨️ Porównanie szkół publicznych i prywatnych - czy naprawdę są lepsze?Ⓘ W nawiązaniu do posta Bambinypicoliny. Ja nie wiem, może w moich rocznikach się coś zmieniło, ale o co chodzi z tą szkołą prywatną. Już kilkanaście takich postów widziałem w ostatnim czasie, że tylko szkoła prywatna, innej opcji nie ma itp. itd. U mnie w rodzinie podobne podejście.
Jak ja chodziłem do szkoły to część kolegów poszła do prywatnych liceów, część do
Prymus matematyki, matmę rozszerzoną zdał na 80%. Ja zdałem na 20. Ja skończyłem studia z jedną poprawką. On odpadł na pierwszym semestrze ze zdanymi 2 przedmiotami.
Czyli generalnie przy czymś co wymaga większego zaangażowania i jest bardziej stresujące (czytaj matura) wypadłeś znacznie słabiej, a po prostu na uczelni gdzie opcje ściągania, poprawek i presja jest dużo mniejsza napisałeś coś lepiej. Plus nie napisałeś jaki jest background jego "odpadnięcia". Osoba,
1) To, że kobieta nigdy nie odmówi. To jest dla mnie bzdura i mówię to z autopsji. A dokładniej będąc ze środowiska korpo gdzie jest zawód mocno sfeminizowany. X kobiet jest w związkach byle być. Dosłownie znam LASKI 8-9/10, które na drinkach zespołu potrafiły mówić przy wszystkich, że są z nimi bo są OK, że BĘDĄ DOBRYMI OJCAMI. Nie dlatego, że ich kochają
Od dłuższego czasu z zaangażowaniem śledzę wątki dotyczące demografii i dzietności w Polsce. Z jednej strony klasyczny front antynatalizmu i antydzieciakizmu hurdur. To znam nawet od najmłodszych lat gdy jeszcze dyskusje prowadziło się na forach org kropka pl albo gadugadu. Z drugiej strony mamy tu wiele rodziców, w tym także starszych i wielodzietnych. Wszyscy dobrze wiemy, że jedna strona nie przekona drugiej w żadną stronę i to raczej ciskanie się na racjonalność
@Seri0CiMowie: Hehe cnota egoizmu zawsze w modzie jak pani Rand pisała.
A tak w pełnie poważnie. To nie do końca zgadzam się z tym co napisałeś
cytowany tekst"bez zaangażowania się w tworzenie nowego pokolenia całe społeczeństwa na dłuższą metę ulegną zniszczeniu"
No ok tutaj zgoda, ale czemu od razu potem wychodzi z założenia, że to jest taka błaha odpowiedź? Przecież za tym może stać szereg powodów. Brak posiadania potomstwa czy
@moll: Ale to trochę o tym mówię. Zakładam, że jesteś po stronie tych co rodzinę mają i np. próbujesz przekonać kogoś kto nie ma - albo chociaz przedstawić swoją perspektywę. Dziecko zwyczajnie w świecie się nie opłaca finansowo, to po co brnąć w taką narrację? W rodzicielstwie jest wiele aspektów nadających sens, ale na pewno nie jest to kwestia inwestycja bądź ROI xD
@Seri0CiMowie: No ale pomijajac ich prostacką odpowiedź, bo kultury próżno szukać.
To czy nie jest to pokazanie, że jednak rodzicielstwo obecnie jest przereklamowane? Podejmowanie się dodatkowego obowiązku w imię społeczeństwa, które i tak jest wątpliwej jakości i właściwie nie jest z sobą w żaden sposób zżyte? Ściągać na ten świat byt po to by zarabiał na nieefektywny system emerytalny wymyślony przed jego narodzinami? Świat stoi obecnie otworem. Za czasów komuny
@moll: Ale tu pojawia się pytanie, czy to "wykastrowanie" faktycznie jest szkodliwe? Jeżeli jest % ludzi, którzy odnajdują się w indywidualizmie, hedonistycznym podjeściu egoizmie czy jakkolwiek to nazwać - to co w tym złego? Jest dalej % ludzi, którzy wolą życie rodzinne. Błędem jest raczej myslenie, że tylko jeden model jest słuszny.
możesz też cząstkę poświęcić na tworzenie kolejnego życia i pokazanie mu tego całego, cudownego świata. Nic tak nie zmienia perspektywy, jak dziecko.
chyba, że rodzi Ci się dziecko chore/niesamodzielne czy cokolwiek z puli, które wymieniłem w poście. Twoje podejście zakłada tylko scenariusz gdy wszyscy są zdrowi i w pełni
@moll: Poza tym powołujesz się na epidemię samotności i kwestie związkowe.
Skąd zatem tyle prób samobójczych u dzieci w rodzinach? skąd tyle depresji i stanów lękowych u nastolatków? Przecież żyją w idealny modelu rodzinnym. Depresja poporodowa? Wskaźnik rozwódów?
Bawi mnie jak jakieś stare pierdy w tej nitce piszą "KURŁA KIEDYŚ BYŁO GORZEJ I SIĘ ROBIŁO DZIECI NA POTĘGĘ"
No tak, bo za komuny nie było co robić. Była bieda, ale stabilna i poza tym nic. Dziecko to było jedyne hobby czy zajawka na którą mógł sobie pozwolić przeciętny obywatel i to powie każdy rodzic z tego pokolenia. Ja jak rozmawiam z rodzicami czy znajomymi rodziców to mówią, że z jednej
@Karoslaw_jarczynski: dziecko musi być szczęśliwe, że głównym argumentem które podałeś jest to, że jesteś obsrany byciem samemu na starość.
Pomijając już, że dziecko może być samo niepełnosprawne, może wam sie urwać kontkat, albo może żyć daleko od Ciebie czy to w kraju czy za granicą szukając lepszej przyszłości. Ale wiadomo, trzeba liczyć, że będą mieszkać na piętrze i podcierać dupę xD
@Karoslaw_jarczynski: Może i dają, ale w obecnym otwartym świecie jest tlye do zrobienia i zobaczenia, czego nasi rodzice za komuny nie mieli i przez to był taki przyrost naturalny. Ja nie chce Cię przekonać bo Ci w pełni wierzę i cieszę się, że odkryłeś w życiu coś co sprawia Ci taką satysfkację.
Mnie przeraża tylko wykopokowe podejście zero jedynkowe. Front dzieciolubnych, że dzieci trzeba bo instynkt i to na pewno
U nas rodzina 2+1+pies, średnio 9k miesięcznie w małym mieście. Mieszkamy w domu z bk2. Wodę mamy własną, przydomowa oczyszczalnia. Pompa ciepla, więc ogrzewanie domu też
Kredyt: 3400 zł
Czynsz: 550 zł
Żarcie: ~1300 zł
Prąd: