Wszechobecne reklamy, butelki coca-coli na konferencjach prasowych, transfery za miliony i dyskusje o tym, czy piłkarz powinien kupować sobie zegarki o wartości niezłego mieszkania w centrum miasta. To dziś nieodłączna już część wielkiego futbolu.
Ale kiedy żyjesz w na wpół opuszczonym radioaktywnym mieście, nawet ta marketingowa otoczka wydaje ci się atrakcyjna.
Żeby poczuć ten powiew wielkiego świata, mieszkańcy miasteczka Min-Kusz w Kirgistanie na lokalnym stadionie namalowali sobie... reklamy. Jest Puma, jest Nike, jest Old
Kerstin Reuterborg wprawnymi ruchami maluje zawijasy na grzbiecie drewnianego konia.
- Ile takich figurek wykańcza pani każdego dnia? - pytam. - Zależy, takich średnich to z 60 - odpowiada nienaganną angielszczyzną, wskazując leżącą na stole figurkę. - Mniejszych pewnie ze sto. Chyba że trafią mi na stół jakieś naprawdę duże, to kilka. - A jak długo tu pani pracuje? - 40 lat.
Bezkresne prerie Minnesoty? Pustkowia Montany? A może to jedno z górniczych miast-duchów gdzieś na południu Arizony?
Nie - to Polska. Nadnoteckie łąki na skraju Puszczy Drawskiej. Właśnie w tym miejscu swoje miasteczko westernowe wybudował Janusz Merski, przedsiębiorca, założyciel warszawskiej wyższej szkoły AlmaMer (której nazwa, co znamienne dla tego typu przypadków, powstała z połączenia łacińskiego wyrażenia Alma Mater i... nazwiska właściciela).
Czego nie było w westernowym miasteczku! Konie, kowboje, szeryf, saloon, muzyka country. No i
Na dno prawie dwustumetrowej wieży Ponte City nie dociera już zbyt wiele promieni słonecznych. Kilkanaście lat temu nie docierały żadne, bo betonową studnię wypełniała warstwa czternastu pięter... śmieci. Mieszkańcom najwyższego slumsu świata nie chciało się schodzić na dół, żeby wyrzucić śmieci (cóż, wyobraź sobie, że do śmietnika masz 40 pięter w dół, a winda nie działa), więc wszystkie odpadki zrzucali na dół, przez wewnętrzne okna.
Szpitale tymczasowe/polowe powróciły do naszej świadomości stosunkowo niedawno. Jednak jeszcze kilkadziesiąt lat temu, zwłaszcza w owładniętych psychozą ciągłego zagrożenia krajach bloku wschodniego, w gotowości utrzymywane były chociażby pociągi szpitalne.
Jeden z takich składów stoi na bocznicy w cichym niemieckim miasteczku. Zapraszam na spacer po jego wnętrzu - pokazuję z czego dokładnie składa się dawny pociąg szpitalny.
@ff_91: Podobny wagon, mniej wypasiony, ale równie unikatowy, jest w parowozowni w Jarocinie, można umówić się na zwiedzanie i miły pan oprowadza, polecam ʕ•ᴥ•ʔ
No i klops - Jožin z bažin dorwał i teraz zjada prażanina! Trzeba było uważać w pobliżu moczarów ( ͡°͜ʖ͡°)
List z takim cudnym znaczkiem dostałem od kumpla z Czech. Czeska poczta wydała 80 tys. znaczków z bagiennym Józkiem, upamiętniając tym samym 50-lecie założenia kultowego zespołu Ivana Mladka.
To miejsce wyjątkowe dla wszystkich przedstawicieli #pociagiboners - spotkanie nowoczesności z nie byle jaką tradycją!
Kolejka na górze to Sodabahn - unikalna wąskotorowa #kolej przemysłowa, która przypomina czasy, gdy takie niewielkie pociągi stanowiły trzon wielu zakładów, takich jak cegielnie, cukrownie, tartaki, kopalnie, huty…
Poświęciłem jej cały artykuł ze zdjęciami oraz filmami. Znajdziecie go TUTAJ, a jeśli się spodoba, to proszę o wykop ;)
@ff_91: zupelnie nie skumalem tego zarzutu. W usa sluzba zdrowia jest glownie prywatna i sa zorganizowane na ealke z covidem, wiec wtf? Szpitale nie zostaly sprywatyzowane wiec nie wiemy jakby bylo, moze nawet lepiej bo byloby lepsze zarzadzanie? Jak mozna przyrownywac wiekszosc szpitali do np luxmedu xD
Wyobraźcie sobie, że jesteście w Szwecji. I pośrodku gęstego szwedzkiego lasu trafiacie do domku, którego właściciel ma fioła na punkcie... Turcji. Wszystkie ściany wypełniają kiczowate portrety tureckich polityków i generałów.
Miejsce jest tak dziwne, że aż creepy. Właściciel macha rękami, wypluwając z siebie słowa w mieszanym szwedzko-niemiecko-angielskim języku.
I dopiero po fakcie dociera do Was, skąd się to wszystko wzięło.
Po krzywych torach i bez zbędnego pośpiechu. Wieś Zajta zamieszkuje zaledwie czterysta osób, a mimo to sześć razy dziennie dociera tu pociąg osobowy. I nie dlatego, że to po drodze do większego miasta. Dwieście metrów za granicą wsi rozpościera się granica Węgier z Rumunią, a linia kolejowa urywa się nagle pośrodku pola. Zajta to przystanek końcowy.
Moje podróże po krainie, gdzie pociągi kursują poza czasem i logiką, opisałem TUTAJ.
Norylsk? Workuta? Kirkenes? Nie - to Poznań. Ten sam Poznań, który latem omija większość burz, a zimą - śnieg. Może to dlatego miasto okazało się całkowicie nieprzygotowane na nadciągającą śnieżycę. Kiedy dziś rano widoczność spadła niemal do zera, temperatura przekroczyła dziesięć stopni na minusie, a świeży śnieg natychmiast zasypywał wszelkie ślady, komunikacja publiczna dzielnie walczyła o resztki Rozumu i Godności Tramwajów.
Fikcją stały się nie tylko rozkłady jazdy, ale nawet... trasy. Wszystko jeździło
Ten bogato zdobiony portal to jeden z ostatnich detali, jakie zachowały się pośród ruin dolnośląskiego zamku.
Są takie historie, kiedy po prostu ręce opadają, a z bezsilności aż chce się wyć. Tak jest w tym przypadku. Ponad 600-letni zamek przetrwał liczne wojny, nazizm i komunizm, a do ruiny doprowadził go dopiero... znany dolnośląski biznesmen.
Całą tę historię opisałem TUTAJ. Jeśli Was zainteresuje, pomóżcie wykopać, bo medialny rozgłos to jedna z niewielu szans na
- Zobaczyłem ich jak szło dwie łosoby w stronę mojego jechania - tak Jan Wolski z Emilcina rozpoczyna swoją relację o pamiętnym dniu 10 maja 1978 roku.
Wolski, 71-letni wówczas rolnik, wracał akurat z sąsiedniej wsi, gdzie oddał swoją klacz do pokrycia ogierowi rozpłodowemu. Na rogatkach rodzinnego Emilcina z lasu wyszły wspomniane "dwie łosoby" i wskoczyły na wóz. To dziwne zdarzenie nie wzbudziło nadmiernej podejrzliwości rolnika, bo, jak tłumaczy, na Lubelszczyźnie normalne było
Jest ciepły letni wieczór, jeden z tych ostatnich w roku. Poznańskie Jeżyce, skrzyżowanie Wawrzyniaka i Słowackiego. Z otwartego na pierwszym piętrze okna sączy się “Głucha noc” Rycha Pei. Na skrzynkę gazową, tę z napisem “naziole mają małe pitole”, sika jakiś facet. Obok przechodzi dres z psem na smyczy. Zmierzcha.
– Postój tu chwilę, rozejrzyj się, i powiedz, który mamy rok – mówi do mnie kolega. – Bo ja się czuję jak w dwa
Ostatni planowy pociąg pasażerski przejechał tędy 5 marca 1986 roku. Później pozostały tylko pociągi robocze, a w 1995 roku zawitał tu skład imprezowy prowadzony lokomotywą parową. Od tego czasu tunel pod Przełęczą Kowarską, jeden z najdłuższych tuneli kolejowych w Polsce (1025 metrów długości), spowija głucha cisza.
I pomyśleć, że kiedyś trasa kolejowa z Jeleniej Góry do Kamiennej Góry była nie tylko regularnie użytkowana, ale i... zelektryfikowana.
@ff_91: @Peek_A_Boo: Byłem w tym tunelu tuż po zimie jeszcze przed rokiem 2000, fantastycznie to wyglądało, lodowe zacieki na całych ścianach. Bardzo wielkie, czasami zasłaniały połowę prześwitu tunelu, tory też pod lodem kapiąca woda jak w jaskinii, ciemność całkowita po wyłączeniu latarek. To było coś fantastycznego, tym bardziej, że byłem wtedy tylko dzieciakiem z podstawówki :)
to baśniowy portal, w którym spełniają się marzenia miłośników kolei. Jeśli odważysz się wejść, czekają na Ciebie pociągi poza czasem i rzeczywistością ;)
Może słyszeliście o tulipomanii. W XVII wieku Holandia dostała pieolca na punkcie bajecznie kolorowych, postrzępionych tulipanów. Za jedną cebulkę takiego tulipana można było kupić - nie przesadzam - pół wioski.
Dziś wiemy, że ta piękna odmiana to wirus**. Wirus pstrości tulipana. Bo choć mało się o tym mówi, rośliny też mają swoje wirusy... i nawet epidemie.
Jak często spotyka się wirusy roślinne? Czy mogą być niebezpieczne dla ludzi? Jak przenoszą się z
@magnes125: Moja tez, pamietam te plakietke z ta durna malpa. Monkey plant, co za idiotyczna nazwa. Czyli w Polsce sprzedaja jak leci a w Niemczech i Holandii nic. Ciekawe podejscie. Szkoda, ze nie mamy informacji z innych krajow.
Ale kiedy żyjesz w na wpół opuszczonym radioaktywnym mieście, nawet ta marketingowa otoczka wydaje ci się atrakcyjna.
Żeby poczuć ten powiew wielkiego świata, mieszkańcy miasteczka Min-Kusz w Kirgistanie na lokalnym stadionie namalowali sobie... reklamy. Jest Puma, jest Nike, jest Old
źródło: comment_1624448675cCHJhiUKaZuBOL4ZdNS4qM.jpg
Pobierz