Raz w roku (dokładnie dziś) na Wyspach Zielonego Przylądka wybrzmiewa melodia... "Góralu, czy ci nie żal"!
Wyobraź sobie sytuację: jesteś 6 tysięcy kilometrów od domu, w małym afrykańskim kraiku. Idziesz wieczorem przez miasto ze świeżą papają w ręce (nie ma nic lepszego na kolację niż świeża papaja!), gdy nagle słyszysz znane ci dźwięki. Przyspieszasz kroku. Co to jest?! „Santa Lucia”? Jakaś ogólnoświatowa pieśń Maryjna? Nie, przecież to góral, który łzy rękawem ociera!
To rezultat zdjęciowy krótkiego spaceru po Wildzie ( #poznan ). Jednorazowe rękawiczki walają się WSZĘDZIE. Na trawnikach, na krzewach, na chodnikach. Kiedy zawieje wiatr, wzbijają się w powietrze i uderzają o samochody, o budynki, o przechodniów...
I to ma być bezpieczne? Jeśli na którejś z tych rękawiczek znalazł się #koronawirus to bez wiedzy dotychczasowego żywiciela roznosi się właśnie po połowie dzielnicy.
Poza tym specjaliści jasno mówią, że nieumiejętne korzystanie z
Według danych rynku księgarskiego, Europejczycy masowo wracają do lektury "Dżumy" Alberta Camusa. Popularnością cieszy się także "Miasto ślepców" portugalskiego noblisty José Saramago. Nie trzeba chyba dodawać, że obie książki traktują o epidemii...
A czy ktoś jeszcze pamięta o Brunonie Jasieńskim? W 1928 roku ten polski futurysta napisał jedną z najbardziej niezwykłych powieści katastroficzno-postapokaliptyczno-epidemicznych.
"Palę Paryż" jest książką wyjątkową, bo bardziej niż kondycję ludzkiej psychiki opisuje ruchy polityczne, dzielące zainfekowane dżumą miasto. Jedną dzielnicę
Cień wielkiej góry wkrótce padnie na opuszczoną wioskę Aranhas. Nic dziwnego, że mieszkańcy zdecydowali się stąd wyjechać - do tego oddalonego zakątka wyspy Santo Antão nie prowadzi żadna droga, zatem każdy kontakt z cywilizacją oznacza konieczność wielogodzinnego marszu.
"Aranha" to po portugalsku pająk. Bogata wyobraźnia podsuwa więc inne powody opuszczenia domów nad oceanem. Inwazja olbrzymich pająków w niewyobrażalnie pięknym, ale dzikim i niegościnnym krajobrazie? Brzmi fascynująco; niestety raczej mało realnie, bo na Wyspach
Gdyby właścicielka tego samochodu, niejaka Maryla Rodowicz, nie pozbyła się go przed paroma dekadami, dzisiaj mógłby być wart co najmniej jeden występ na sylwestrowym koncercie w Zakopanem.
Pomarańczowe porsche 911 trafiło jednak do prywatnej kolekcji w Grodzisku Mazowieckim, gdzie dożyło swoich dni w stanie widocznym. Dziś pewnie golimy się nim przed poranną kawą.
W komentarzach wędrujące po Internetach zdjęcia najprawdopodobniej tego auta z lat świetności.
Najprawdopodobniej to właśnie ten samochód (można podejrzewać, że w latach 70-tych po polskich drogach nie jeździło zbyt wiele pomarańczowych porsche 911).
Od paru dni szlajam się pociągami po Wielkiej Nizinie Węgierskiej. I coraz lepiej ogarniam miejscowy język - umiem się już ładnie przywitać, zapytać o podstawowe rzeczy, znam nawet dwie piosenki na pamięć. Csillagok, csillagok mondjátok el nekem...
Ale obiad to niezapomniana przygoda. Raz, że trzeba trafić na otwartą knajpę. Dwa, że nawet elektroniczna inteligencja wymięka przy próbie tłumaczenia menu. To co dzisiaj jemy, niepokonane cielęta spod Wiednia czy karalucha marchewkę? ( ͡
@ff_91: Stałe i stabilne wirusy, a nowy wirus, który bez działań zabiłby i pół populacji to dwie sprawy. Myślę, że w czasach dżumy, malaria cały czas miała swój stabilny udział, a to jednak o dżumie śpiewają pieśni. ( ͡°͜ʖ͡°)
@ff_91: roznica jest taka ze ten wirus, ktory miesiac temu w zasadzie nie istnial, pomimo drastycznych dzialan, kwarantanny, zamknietych miast, pustych ulic nadal sie rozwija i zwieksza ilosc zakarzonych w tempie okolo 20% dziennie.
To miejsce robi wrażenie... Jeden z ostatnich leveli na liście sowieckiej postapokalipsy ;)
Ja byłem wstrząśnięty, ale równie wstrząśnięta była miejscowa policja, kiedy powstało graffiti ze zdjęcia. Bo to obraz o wysokości pięciu pięter, a powstał nielegalnie zaraz obok budynku prokuratury. I nikt nic nie zauważył.
Jaka jeszcze historia kryje się za powstaniem graffiti z kominem? Kim jest jego autor... i dlaczego został wygnany z rodzinnego kraju?
Back to 70s? :O Nie, to współczesność w Socjalistycznej Republice Wietnamu. Sierp i młot wita wjeżdżających do dzielnicy rządowej w Hanoi.
Na końcu ulicy znajduje się pałac prezydencki, w którym obecnie urzęduje pan Nguyễn Phú Trọng. Jak czytamy w wikipedyjnej notce, aktualny prezydent jest członkiem Komunistycznej Partii Wietnamu od 1968 roku, a nauki pobierał m.in. w leningradzkiej Akademii Nauk ZSRR.
I tylko rzeczywistość wokół jakaś taka odległa od doktryny - z tymi wszystkimi drobnymi
@ff_91: Mialem podobne odczucia lecąc 32 letnim MD-83 w Iranie, ale należy też pamiętać że wiek samolotu przy jego regularnym i odpowiednim serwisie nie ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo.
Ulice Poznania jak co roku wypełniły się smogiem pamięci - dziś obchodzimy 101. rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego. Niestety, choć jest jednym z niewielu zwycięskich powstań w polskich dziejach, wydarzenie to nie rozpala wyobraźni i namiętności Polaków tak bardzo jak inne, smutniejsze rocznice.
@Karbon315: a tam, arcydziełem. Jest po prostu fajnie zrobionym rozrywkowym filmem. Takim, w którym istnieje jakaś fabuła poza "jaaaaa n----------y w kosmosie heja heja bum bum".
A co do nostalgii, właśnie ta ostatnia część usiłuje na niej bazować i odcinać kupony od popularności starych części. Ale to nie działa, bo nagle dostajemy tyle starych bohaterów z którymi dzieją się dziwne rzeczy, że nawet nie mamy czasu się na tym skupić.
@Karbon315: fanom uniwersum SW przez te wszystkie lata spodobało się całkiem sporo książek, komiksów, gier, a nawet - o zgrozo - filmów animowanych, osadzonych w rzeczonym uniwersum (oczywiście nie wszystkie, bo niektóre były kiepskie). Jak też kilka nowych filmów, np. Rogue One. Mało tego, te wszystkie media starały się trzymać pewnych, powiedzmy, "reguł rządzących tym światem". Więc jeżeli tymże fanom nie podoba się nowa trylogia, to może jednak coś nie
Wyobraź sobie sytuację: jesteś 6 tysięcy kilometrów od domu, w małym afrykańskim kraiku. Idziesz wieczorem przez miasto ze świeżą papają w ręce (nie ma nic lepszego na kolację niż świeża papaja!), gdy nagle słyszysz znane ci dźwięki. Przyspieszasz kroku. Co to jest?! „Santa Lucia”? Jakaś ogólnoświatowa pieśń Maryjna? Nie, przecież to góral, który łzy rękawem ociera!
Tak powstał