Czy mnie się wydaje, czy też mamy unikalny moment w historii, w którym spadkowicze wymarli w tym sensie, ze nawet najtwardsi gracze wycofali się pozowania na Znawców Rynku wieszczących rychłe Penknięcie Bańki i ze smutkiem/zółcią buldupią tylko, że owszem, pewnie znowu mieszkania zdrożeją by nigdy nie wrócić do tego samego nominalnego poziomu cen?
To dziwne trochę, bo zawsze była jakaś frakcja nieprzejednanych.
#nieruchomosci
To dziwne trochę, bo zawsze była jakaś frakcja nieprzejednanych.
#nieruchomosci








#nieruchomosci
Wyprzedaże! Już zaraz, za chwilę, co nie?
Tak samo jak BK2 miała być ostatnia, wcześniej wzrosty post-cowidowe miały być ostanie, przed-covidowe... I tak dalej i dalej.
Ale cóż co z tego, skoro to wyludniające się rejony takie jak Łódź były/są liderami wzrostów?
ileż było tych okresów w porównywaniu do przedziałów czasowych, w
Od kilku lat wynajmuje mieszkanie. Nie wiem o co chodzi z tymi "przestojami w wynajmie", bo tak naprawdę takie rzeczy to strachy na lachy, które nie maja miejsca w realnym życiu. BTW, ceny mieszkań
@acpiorundc: No patrz, Ajnsztajnie. Czy to aby nie dlatego, ze już nie można kupować na BK2, a na BK0 jeszcze nie?
@Yuri_Yslin: Niby czemu, to relatywnie tani program, spokojnie da się dosypać i 2x tyle. Oj, widzę że kolega kolejny do szukania byle jakiego pretekstu dla którego ta "duża korekta" miałaby się wydarzyć. A prawda jest taka, że póki co na horyzoncie makroekonomicznym nie ma na razie nic co by uzasadniało korekty, choćby małe.
@Yuri_Yslin: Tak. Kilka miliardów rocznie to pikuś przy kosztach dużych programów społecznych, np. takich jak 800+
@Yuri_Yslin: Znaczy się, ktoś wykuł w ścianie stosunek cena/ jakiś tam czyjś zarobek powyżej którego słońce spadnie na Ziemie? Nie wydaje mi się. To bardziej zależy od np. stóp procentowych, lokalnego popytu, wreszcie struktury zarobów, albowiem kolejną iluzją gołodupców będącą w obiegu od zawsze jest to, że już-zaraz musi tak się stać żeby KAŻDEGO średniego Kowalskiego było stać na zakup przeciętnego mieszkania (w powszechnym