Wczorajsze kręcenie, pierwsze od miesiąca. Chyba najcięższe 90 niespełna kilosów jakie zrobiłem, a to dlatego m.in. że wiozłem czworonożnego pasażera. Plany były nieco bardziej ambitne, miała być stówka i przystań we Wdzydzach Kuszewskich, ale przeceniliśmy siły na zamiary - dostarliśmy do Starej Kiszewy. Jazda z przyczepką po lasach i innych wertepach plus jeszcze #wmordewind to nie jest najprzyjemniejsza zabawa. Ciężką jazdę wynagrodziły oczywiście
@xionc: czuje się jak w matrixie. Jakby się system zablokował. O łuku dowiedziałem się z filmu złomnika, a teraz oglądam go na wykopie. Pewnie jutro obejrzę go w dzień dobry TVN
Niedzielna przejażdżka przed śniadaniem. Pogoda ładna, wracałem już "na krótko". Strój bardzo nieadekwatny do poziomu, ale prezent, to prezent. ( ͡°ʖ̯͡°)
Dzisiaj odwiedziny w gassach. Panów pedalarzy pełno. Dodatków pierwszy raz przepłynąłem się promem i zapewne ostatni raz bo czuję że mój brzuch tego nie lubi
Co się nie udało wczoraj, udało się dziś. Podskoczyłem do znajomych, ale tak wiało w mordę, że zwiedzanie okolic Kórnika odbyło się w spacerowym tempie. Powrót do Poznania już łatwiej, ale niedosyt pozostał. No to dołożyłem 50 do Strzeszynka, Kiekrza i powrót kombinowany, żeby nabić
Pierwsze 50km było nieciekawe bo pod wiatr, oszałamiająca średnia 21km/h, jakieś polno-leśne kwadraty (co prawda z pięknymi dojazdami szutrem i jeden piachem no ale...) i jakoś tak słabo się kręciło. W międzyczasie zakładanie i ściąganie deszczówki bo deszcz postraszył. Docelowo (ale tylko przejazdem) obadanie rezerwatu Brzyska Wola który to chroni fragment lasu grądowego typowego dla pierwotnej Puszczy Sandomierskiej. Druga połowa trasy to jakbym się zerwał z jakiejś
168 310 + 70 = 168 380 Wyprawa po kwadraty w okolicach Dobrego. Leśne dogi pożarowe to prawdziwa loteria, czasem szutrówki albo ubite piaskowe tak, że sunnie się jak po asfalcie, a czasem piach tak sypki, że trzeba kilka km powadzi rower.
@wykopowaswinia: Skręcałem i trochę za mocno przyhamowałem, a jako, że było dość ślisko po deszczu to się przewróciłem. Na szczęście jechałem wolno, więc wstałem i pojechałem dalej.
Wczorajsze kręcenie, pierwsze od miesiąca. Chyba najcięższe 90 niespełna kilosów jakie zrobiłem, a to dlatego m.in. że wiozłem czworonożnego pasażera. Plany były nieco bardziej ambitne, miała być stówka i przystań we Wdzydzach Kuszewskich, ale przeceniliśmy siły na zamiary - dostarliśmy do Starej Kiszewy. Jazda z przyczepką po lasach i innych wertepach plus jeszcze #wmordewind to nie jest najprzyjemniejsza zabawa. Ciężką jazdę wynagrodziły oczywiście
źródło: comment_1650802875jXr3dg2g96bhKjU2NcvMGl.jpg
Pobierz