Po długiej przerwie wracam do wspólnej zabawy. Witam wszystkie Mirabelki i Mirki, mam nadzieję że ten sezon będzie jeszcze bardziej owocny w kilometry dla Was i dla mnie. Na rozgrzewkę wrzucam #pracadom (co prawda te "5" na dworzec robię już od stycznia bez względu na pogodę, ale postanowiłem że nie będę naginał zasad zabawy) oraz
@burnerr: Nie chcę się znęcać, chcę się przed nimi bronić, jak debil-właściciel nie zamyka bramy na posesję i puszcza je luzem, żeby mogły atakować przemieszczające się okolicą osoby. ¯\_(ツ)_/¯ A zielony kolor pomoże mi udowodnić, że to pies z tej posesji się na mnie rzucił i ugryzł, jak będę żądał książeczki z potwierdzeniem zaszczepienia kundla przeciwko wściekliźnie.
@Polinik: Zawsze jak mnie goni pies i widzę jakiś słupek przy drodze, to staram sie tak "uciekać", żeby zapatrzony we mnie pies zatrzymał się na słupku xD
Po wczorajszych 120 km dziś miał być rozjazd na kawę, ale żal było nie korzystać z pogody. I tym samym w moim pierwszym pełnym sezonie, który zaczął się w styczniu najechałem już 2100 km ( ok 600 Zwift), w tym miesiącu 500, ten tydzień 300 km. Chyba wkręciłem się w szosę XD
Dobra, z całego tygodnia w sumie, bo nic ciekawego wartego wrzucenia oddzielnie. Samo kręcenie po mieście w tym tygodniu, jakoś bez weny i chęci gdzieś za miasto wyskakiwać.
Fajnie na stogach wycięli drzew, teraz nie tylko człowiek się usmaży, ale auto przynajmniej też.
Te kamienie były kiedyś ważnymi znakami drogowymi. Służyły też do podziału ziemskiego. Niektóre z nich to ponad 2 metrowe głazy bardzo dokładnie ociosane i starannie ustawione - mówi Marek Łanecki z Towarzystwa Poszukiwań Historycznych. - Postanowiliśmy je odrestaurować, żeby zwrócić uwagę, że takie znaki kiedyś istniały. Jest ich coraz mniej i te w Skrzeszewie są wręcz unikatowe. Porozumieliśmy się w tej sprawie z konserwatorem zabytków, dlatego
Dopiero pierwsza moja przejażdżka w tym roku i mimo jakiejś tam innej aktywności, ciężkie zadanie sobie wybrałem. Do tej pory tylko po płaskim, a tutaj aż 500m przewyższenia wyszło. Nawet nie wiedziałem o tym, wybrałem trasę żeby pod wiatr było, a powrót z wiatrem. W połowie się pod górę zaczęło i już chwilami miałem ochotę zawrócić. Za to spowrotem przyjemna jazda dłuższymi momentami ponad 40km/h
Po prawie trzech tygodniach przerwy z racji braku czasu, pracy, spraw rodzinnych, złej pogody i dziesiątkom innych mniej lub bardziej istotnych przeciwności, przyszedł czas na powrót do roweru... w końcu! "Na szczęście" od poniedziałku szykuje mi się paraliż komunikacyjny z racji remontów, więc będzie dodatkowy motywator do porzucenia auta na rzecz roweru. 2x pracodom + sobotnie szukanie formy.
Fajna trasa, polecam. Dużo fajnych szutrow, trochę płyt i asfalt. Pogoda rano była piękna, czego chcieć więcej, chyba tylko kilometrów :)
#rowerowyrownik #gravel #rower
Skrypt | Statystyki
źródło: comment_1650819263lPwiNO91H5MN7bsijR7rSB.jpg
PobierzBraku wiatru na Żuławach