5.00 rano. Żona budzi cię byś szedł po bułki dla niej i dla dzieci. Wstajesz i idziesz. Ona śpi dalej. Przewraca się na drugi bok, myśląc, że to dla ciebie kara.
Ubierasz czapkę i płaszcz. Wychodzisz. Mijając róg ulicy w powietrzu wyczuwasz zapach świeżo wypiekanych bochnów chleba. W oddali widzisz żółte światła rozświetlające wnętrze piekarni. Uśmiechasz się pod nosem. Napawasz się zapachem. Masz 30 lat i taki widok przed sobą (。
Ubierasz czapkę i płaszcz. Wychodzisz. Mijając róg ulicy w powietrzu wyczuwasz zapach świeżo wypiekanych bochnów chleba. W oddali widzisz żółte światła rozświetlające wnętrze piekarni. Uśmiechasz się pod nosem. Napawasz się zapachem. Masz 30 lat i taki widok przed sobą (。

















- A wiesz co, zimnica straszna na dworze, polej jednego, Krysia poprowadzi z powrotem
- Ale tutaj wejść na górę do was to...
- I jak tam się jechało?
- A daj spokój za jakimś kutafonem żemy jechali, no dwadzieścia na godzinę jechał matoł.
- NIE JEDŹCIE DO DOMU, WYŚPITA SIĘ
źródło: comment_1602815611h2H3MnbG8vQVTDVSeWFzev
Pobierz