Mirki, potrzebny pomysł na ekstremalną 3-4 tyg redukcję.
Kto może pomóc? Może #mikrokoksy?
Chodzi o szybkie zbicie wagi przed biegiem rzeźnika. W tym momencie mam 88kg przy 189 wzrostu.
Dla mnie ta waga jest ok, ale ultra biega mi się dużo lepiej przy wadze sporo niższej, dodatkowo jestem kontuzjowany, każdy krok mnie boli (tak wiem jestem głupi i nie powinienem biec, lekarz już mi to powiedział więc nie ma się co powtarzać, operacje i tak muszę zrobic)
Kto może pomóc? Może #mikrokoksy?
Chodzi o szybkie zbicie wagi przed biegiem rzeźnika. W tym momencie mam 88kg przy 189 wzrostu.
Dla mnie ta waga jest ok, ale ultra biega mi się dużo lepiej przy wadze sporo niższej, dodatkowo jestem kontuzjowany, każdy krok mnie boli (tak wiem jestem głupi i nie powinienem biec, lekarz już mi to powiedział więc nie ma się co powtarzać, operacje i tak muszę zrobic)







Poprzedni tydzień, po OWM to, mocny o---------g w moim wykonaniu, dodatkowo nie pomogła niefartowna kontuzja (nie często spada na palec 10-cio kg drewniana szuflada rodem z PRL).
W tym tygodniu za postanowiłem sprawdzić jak jest moją szybkością, bo podobno trening maratoński ją zabija. Także z fioletowym paznokciem(po-maratońskich urazów nie pomnę), stanąłem na starcie 28 biegu konstytucji 3 maja. Temperatura typowo letnia, także człowiek na starcie jej już cały mokry. Wystartowałem z zamiarem ataku życiówki z września 2017, także ustawiłem w 3 rzędzie i ruszyłem tempem 3:30, co by wybadać jak będę się czuł. Do półmetka szło całkiem znośne, wyprzedziłem kilku ludków, po czym przed oczami wyrasta podbieg na agrykoli. Biegi pod górkę zawsze lubiłem, kwestią było tylko jak bardzo spadanie mi tempo na tym około 500m odcinku. Mocne wymachy ramion i jedziemy, odgłosy mijanych biegaczy, u niektórych zbliżone do przedzawałowego rzężenia, dodały mi animuszu. Wybiegłem na prostą, tempo 3:40, jest dobrze, później to już tylko uspokoić trochę oddech i dać się ponieść sile grawitacji na zbiegu. Tu udało się wyprzedzić ostanie 2 osoby, tempo u dołu 3:10, jest dobrze. Został ostatni kilometr względnego wypłaszczenia, także tu już tylko zostało zacisnąć zęby i modlić się by nogi się nie zaplatały o siebie. Ostatni sprint na 100 m przed metą i jestem, zegarek pokazuje 17:43, chyba się udało, późniejszy sms pozatwierdza 17:41 brutto. Zwycięstwo!!!, całe 6 sekund urwane z rekordu osobistego.
Idąc za ciosem dziś odbyłem atak na 10km w moich rodzinnych stronach. Trasa niby znajoma, pobiegłem już w poprzedniej edycji, ale w roku, biegeniu w drugą stronę, co niestety gwarantowało że meta będzie dużo wyżej niż start. Warunki temeratoruwe tym razem bez zarzutu, około 13 stopni i niestety północny wiaterek, który zmorą okazał się gdzieś w połowie dystansu, gdy trasa biegła idealnie na wprost jego kierunku :/
tak trzymać