Poszedłem do dermatolożki w Medicover za darmo (pakiet od pracodawcy) i zostałem potraktowanych jak śmieć. Wizyta trwała dosłownie trzy minuty, pani z uśmieszkiem politowania zobaczyła moje znamiona, które budziły mój niepokój (w tym jedno, które się zmieniło, jest bolesne), burkała coś pod nosem nie potrafiąc złożyć jednego pełnego zdania, sprawiając tym samym, że czułem się jak intruz. Nie wiem czy patrząc pięć sekund przez dermatoskop na znamię można coś kategorycznie stwierdzić, ale

budep























