Wpis z mikrobloga

Najgorsze historie zawsze zaczynają się od słów: poznałem pewnego dnia dziewczynę... ale spokojnie, ta nie będzie taka brutalna. Tylko trochę niekomfortowa. Nikt mi serca nie złamał, bo do niczego nie doszło. Nie dotarłem nawet do etapu friendzona. Nie wiem, dobrze się dogadywaliśmy, była między nami chemia, śmieszki i nawet powiedziała otwarcie, że mnie lubi. Jednakowoż nie przełożyło się to na absolutnie nic poza pracą, w której widuję ją dość okazjonalnie. Rozmowy pisane były średnie, a ona ewidentnie nie chciała ich podtrzymywać. Ani razu nie spytała co u mnie. Nie narzucałem się, nie proponowałem jej nigdy spotkania ani czegokolwiek sugerującego, że chciałbym coś więcej. Właściwie było to w sferze moich niewypowiedzianych marzeń, ale wybiłem sobie to szybko z głowy. Jest mi smutno, że nie jest nawet moją koleżanką, bo chętnie wyszedłbym z nią gdzieś; nie mam po prostu z kim się spotykać, jestem samotny i choć ona mówiła, że też nierzadko brak jej towarzystwa do robienia rzeczy, to mojego i tak nie chce. Nie wiem co mógłbym zrobić inaczej.

To nie pierwszy raz, kiedy nie jestem nawet sfriendzonowany, mimo że ktoś w realnych kontaktach okazuje mi zainteresowanie. Nie bardzo to rozumiem.

#samotnosc #logikarozowychpaskow #rozowepaski #gorzejnizfriendzone
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jest mi smutno, że nie jest nawet moją koleżanką, bo chętnie wyszedłbym z nią gdzieś; nie mam po prostu z kim się spotykać, jestem samotny i choć ona mówiła, że też nierzadko brak jej towarzystwa do robienia rzeczy, to mojego i tak nie chce.


@budep: no i byście wychodzili, a potem miałbyś żal, że z tobą wychodzi ale b----ć się nie chce i po co ci nadzieję robiła
  • Odpowiedz