Pamiętam, że w technikum miałem kumpla, który był prawdziwym uosobieniem "sportowego świra". Rano biegał lub truchtał około 5 km, po czym w szkole regenerował siły. Po zajęciach od razu ruszał na siłownię, a po intensywnym treningu sięgał po batonik lub inną przekąskę i popijał resztki kawy z termosu. Następnie szedł na basen, gdzie spędzał około godzinę pływając, a potem relaksował się w jacuzzi i saunie przez łącznie 30 minut, po basenie jeszcze

wielkifanrapu





