Poszedłem i zasrałem biurowy kibel kadrusom i dyrekcji. Wychodząc kadrowa spytała z pogardą co tu robię mówiąc, że to nie jest toaleta dla produkcji. Powiedziałem, że jak do naszego kibla nie wezwali nikogo już trzeci miesiąc, to dla mnie jeden c--j i mogę srać u nich, najwyżej też im się zatka.
Rozkradają zakład oraz dzielą ludzi wmawiając nam, że nie ma pieniędzy, gdzie w między czasie co chwilę kupują Mercedesa albo SUV-a
Rozkradają zakład oraz dzielą ludzi wmawiając nam, że nie ma pieniędzy, gdzie w między czasie co chwilę kupują Mercedesa albo SUV-a














Majster mówi że nie mogę iść oddać krwi bo jest dużo roboty (jutro już nie mam co robić - nie ma części), to zwykła złośliwość i niechęć do mojej osoby. Zastanawiam się dlaczego niektórzy to skurшуsyиy zatruwający innym życie