Wpis z mikrobloga

Byłem wczoraj w kinie i wyszedłem megazadowolony. Przy czym na wstępie zauważę, że uwielbiam tę tematykę a "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" to jeden z moich ulubionych filmów.

Spielberg praktycznie od pierwszej sceny wrzuca nas w środek akcji, jakiś facet jest szantażowany porwaniem swojej dziewczyny. Okazuję się, że to Daniel Kellner (Josh O'Connor - znany z roli księcia Karola w "The Crown") pracownik tajemniczej organizacji, który ukradł z niej tajne dokumenty dotyczące obcych. W zamian za uwolnienie swojej ukochanej ma oddać setki twardych dysków z dokumentacją UFO. Dochodzi do wymiany, ale wszystko idzie nie tak jak powinno i w ostateczności udaje mu się uciec.

Tymczasem w Kansas City Margaret Fairchild (świetna Emily Blunt) miejscowa pogodynka stara się zrobić kolejny krok w karierze, kiedy jednak w trakcie programu na żywo zaczyna mówić serię niezrozumiałych dźwięków, każdy myśli, że ma atak jakiejś tajemniczej choroby...

...gdzieś w tle zaś majaczy widmo III Wojny Światowej.

Przyznam szczerze, nie byłem gotowy na sposób zawiązania akcji, niemniej sposób realizacji scen, zdjęcia i prowadzenie aktorów przez Spielberga przykuły mnie do kinowego fotela. Film jest pod tym względem wybitnie niedzisiejszy, a jego pierwsza połowa jest zajebista, by pod sam koniec (ale tylko nieco) posłabować przez zbyt dużo ckliwości (ale i tak mnie to kupiło).

Wątki religijne były całkiem wyraźnie zaznaczone, ale w sumie ładnie wkomponowały się w tematykę filmu, którą jest według mnie nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, coś innego w kontrze do zastanej ponurej rzeczywistości, coś co może zmienić ludzkość jako taką. W filmie jest to ujawnienie, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Naiwne, proste a nawet łopatologiczne? I to jeszcze jak! Ale jednak mimo drobnych zastrzeżeń podobało mi się.

Co mi zaś zgrzytnęło w spoilerach:


Jak już wspominałem zakończenie jest nieco naiwne, ale wpisuje się w szerszy nurt filmów zapoczątkowanych przez "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z 1951 r. Końcówka to bowiem tematyczny hołd złożony temu filmowi. Ogólnie obraz Spielberga to podsumowanie jego "ufologicznego" nurtu w bezpośredni sposób odwołujący się do "Bliskich spotkań...", "E.T." czy nieco już zapomnianego spielbergowskiego serialu z 2001 r. pt. "Wybrańcy obcych" (oryg. "Taken")

#disclosureday #sheckleyrecenzuje #ufo #kino #sciencefiction #kosmici
Sheckley2 - Byłem wczoraj w kinie i wyszedłem megazadowolony. Przy czym na wstępie za...

źródło: Dzien-Objawienia_zaslepka_9x16.jpg

Pobierz
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sheckley2

Drewniana gra głównej bohaterki skutecznie zepsuła mi odbiór tego filmu, znacznie lepiej by mi się oglądało gdyby tą rolę otrzymała jakaś mniej znana aktorka. Jakby miała słabszy dzień w trakcie kręcenia całego filmu albo napompowane usta przeszkadzały jej w ekspresji.
Ona się chyba ani razu nie zdziwiła w trakcie calego filmu, jakby była w innej bajce, być może to tak to miało być, ale jak dla mnie to słabo to
  • Odpowiedz
@Sheckley2

Jeszcze jedna rzecz, na początku filmu odniosłem wrażenie że to ci "źli" coś planują w czym przeszkodził im glowny bohater, z czasem jednak ten wątek zupełnie znika a to "buntownicy" coś planują...
  • Odpowiedz
@dreadingit: drewniana gra Emily Blunt? xD Właśnie przez jej gre dałem oczko wyżej bo była najasniejszym promykiem tego filmu. W całej skali jej historii filmowej odwaliła najlepszą rolę dotychczas i grała bardzo naturalnie kobietę która nie ogarnia co sie z nią dzieje, a scena w pociągu była najlepszym tego przykładem. Ale cóż klasycznie gusta i guściki
  • Odpowiedz
@dreadingit: Ogólnie ta ekipa, która od dziesięcioleci zajmuje się tematem była mega nieprofesjonalna, a to psuło cały odbiór filmu dla mnie. To było bliżej bajki, niż filmu niestety. A co do gry Emily, to niestety jak się stosuje różne wstrzykiwania w usta itp. to właśnie traci się ekspresję. To niestety bardzo popularne teraz.
  • Odpowiedz
  • 5
@crazy_wolf: nie to była spielbergowska bajka nie ma co ukrywać. A co do Blunt to kobieta potrafi grać, i to było widać (jak już zostało wcześniej zauważone) w scenie z pociągu. Sęk w tym, że niestety te współczesna moda na wieczną młodość itd. pozbawiła jej twarz ekspresji. Da się do tego jednak przyzwyczaić, bo w filmie jest duża koncentracja na... oczach (zobaczcie plakat). Zbliżenia oczu, najazd na oczy - jest
  • Odpowiedz
@Sheckley2 ja mam mieszane odczucia po seansie nie był to tragiczny film ale też nic wybitnego.Jezeli chodzi o wątek tzw ufo nawet fajnie to ujęli lecz ostatnia scenę mogli sobie odpuścić ( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
@GabrielOcello

Spoko, świetna aktorka, nieogarnianie oddała znakomicie, tylko skórę miała zbyt naciagnietą z tyłu glowy i usta zbyt napompowane. Biorąc pod uwagę przeciwności z jakimi musiała sobie radzić to nominacja do oskara pewna...

Tak jak się tłumaczy nazwisko emilii na polski to taki miała wyraz twarzy.

Sorry, twk jak napisałeś, gusta i guściki.
  • Odpowiedz
@Sheckley2: I o to chodzi, że każdy ma inne gusta i sam osądzi. W tamtym wpisie Mirek wylał wiadro pomyji więc byłem ciekaw czy oglądaliście ten sam film ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 1
Ten sam, ba nawet tę akcję z płotem olałem też zauważył. Plus dodałbym do tego te pojawiające się na łące kręgi wokół bohatera itp. Niemniej film i tak mi się podobał, Spielberg nie rozbił banku, ale mimo wszystko jest z niego wciąż fachura ;) Przy czym przed seansem miałem doła a wyszedłem zadowolony - magia kina ;)
  • Odpowiedz