Jestem sobie ja i kolega w #pracbaza.
Ja - przychodzę do roboty/loguje się ok pół godziny przed czasem, jedna kawa rano, pilnuję 30min na obiad, jak pracuje na HO to w trakcie żadnych sklepów, prania czy innego odkurzania. Oprócz tego obiadu, brak przerw (oprócz wc czy jakiś rozprostowań kości). Kończę jakoś pół godziny po czasie.
Kolega - zaczyna o 8:20 kończy o 15:40. Obiad czasem 40 min, czasem godzina.
Ja - przychodzę do roboty/loguje się ok pół godziny przed czasem, jedna kawa rano, pilnuję 30min na obiad, jak pracuje na HO to w trakcie żadnych sklepów, prania czy innego odkurzania. Oprócz tego obiadu, brak przerw (oprócz wc czy jakiś rozprostowań kości). Kończę jakoś pół godziny po czasie.
Kolega - zaczyna o 8:20 kończy o 15:40. Obiad czasem 40 min, czasem godzina.













Złości mnie bardzo w pracy egoistyczny zwyczaj braku tzw. small talku, czyli krótkich, grzecznych i niezobowiązujących rozmów na tematy ogólne. Zwłaszcza młodzi ludzie, w tym głównie młodzieżowe Zetki, nie chcą i nie potrafią rozmawiać na ogólne tematy z koleżeństwem w pracy. Dla przykładu ja zawsze spotkane osoby w drodze do biura, w windzie, na korytarzu czy w jakiejkolwiek wspólnej przestrzeni regularnie zagaduję, mówię o pogodzie, o zbliżających się