dniej jego dzisiejszej odmiany, w którym imperia są budowane przez prywatne korporacje, a nie państwa), a w konsekwencji do kolonializmu (znów w nowoczesnej, sprywatyzowanej odmianie).
@Formbi: Sugerujesz pan, że kupowano fabryki tylko po to, aby je zamknąć. To który to poziom absurdu?
@Formbi: aj tam wrogie przejęcie. Nawet zakładając, że chcieli przejąć produkcję, to chyba dlatego, że myśleli, że byłaby opłacalna. Dlaczego po prostu nie wynieść się od razu do krajów trzeciego świata i nie zalać rynku w Polsce dobrami produkowanymi w trzecim świecie? Efekt byłby taki sam z tym, że nie wydano by pieniędzy na ustawianie prywatyzacji. Sensowniej byłoby postawić teorię, że kupili te całe fabryki, ale okazały się kiepskim interesem,
Model dezintegracji krajów wg podręczników KGB jest bardzo skutecznym narzędziem pozwalającym na przejmowanie kontroli nad krajami. Techniki te były używane na całym świecie z dużym powodzeniem. Zapoznanie się z tym modelem pozwala na świadomą ocenę stanu w jakim się znajduje nie tylko...
@ApApBejn: , ponieważ dobro i zło polega na tym, że ludzie przestrzegają lub łamią jakieś normy, a to jest możliwe tylko wtedy, kiedy mogą decydować o tym, co robią. Jeśli więc istnieje zło na świecie, nie jest tak dlatego, że dobro jest niemożliwe, ale dlatego, że ludzie wybierają tak, a nie inaczej.
Finał batalii o drogę w gminie Górno na Kielecczyźnie. Co ciekawe nie chodzi o jej budowę, czy remont, a o... rozebranie. Po pięciu latach sąd zdecydował, że pas asfaltu musi zostać zerwany wraz z podbudową, bo bezprawnie położono go na działce kobiety, która sobie tego nie życzyła.
@Lukasy: Tiaaa... Pisze w artykule, że chcieli jej za metr zaproponować 40 zł, a działki są sprzedawane po 80 zł metr. Ona chciała 120 zł. Zapłaciliby jej i mieliby z głowy nawet, jeśli była nosaczem. Sami nosaczyli i się przejechali XD
@ej-no-nie-przesadzaj: W knajpach, w których bywałem w Polsce, zwykle mimo wszystko nie nabijali cen za byle usługę, nie wspominając, że istnieje. Fakt, czasami łapałem się za głowę, że ktoś wybrał tak drogą knajpę (Co to za bajerancka droga knajpa z makaronami? Dwadzieścia kilka złotych za talerz makaronu z jakaś mieszanką pieczarek i jakimś sosem śmietanowym z dodatkiem curry? Ja ci mogę to ugotować w domu i policzę ci za talerz
Wachałem się z wrzuceniem gotowego zresztą od miesięcy tekstu na temat aborcji u libertarian i obrony stanowiska libertarian pro-choice. Jednak ostatnio odważniejsza ode mnie okazała się Natalia Leśniak, która od tak wrzuciła filmik z krytyką libertarian pro-choice. Chyba nie mogę być gorszy.
Powód, dla którego model ten cieszy się popularnością wśród osób o poglądach libertariańskich czy wolnorynkowych, to przekonanie, że dezintegracja państw narodowych i przekształcenie ich w szereg niewielkich państewek opartych na wspólnotach lokalnych sprzyjać będzie procesowi iberalizacji...
@Igor-Kielbratowski: Minął prawie tydzień odkąd napisałem tekst o absurdach, na jakie napotykamy, przy czytaniu "Kapitału". W odpowiedzi na zarzut pominięcia pracy zwierzęcej dostałem jakiś cytat z rękopisów Karola Marksa, rzeczy najogólniej mówiąc, nienależącej wcale do rozdziału "Kapitału", co mogę potraktować, jako potwierdzenie tezy, że Marks zwyczajnie wieloma rzeczami lekceważąco nie zajmuje, a w dodatku bez ostrzeżenia przeskakuje. Argument odwoływał się do bezwolnej natury zwierząt, co, poważnie mówiąc, nijak nie wyjaśnia,
@Leninzone: 1. Przemysłowej? Niemal wcale. Przynajmniej nigdy nie słyszałem, że prosiak był rzemieślnikiem. Nikt jednak nie mówi, że produkcja to tylko przemysł i nic więcej. Zresztą praca nie musi być wykwalifikowana. Marks sprowadza wszystko abstrakcyjnej. Poza tym nawet, jeśli nie robią w tej kwestii relatywnie wiele, pominięcie ich nie jest wskazane. Marks faktycznie wspomina coś tam o kapitalistycznym systemie produkcji w tym rozdziale. Nie definiuje go jednak, więc uznałbym to
@Cheater @Leninzone : Sposób potraktowania "Kapitału" jest z mojej strony całkowicie celowy. Nie, nie chodzi o to, że nie chciało mi się najpierw tego przeczytać, a potem zacząć krytykować. Da się zrobić, ale to byłoby takie niemarksistowskie. Nawet, jeśli później pewne rzeczy Marks wyjaśnia, każe milczeniem czekać czytelnikowi na wyjaśnienie sprzeczności tejże książki. Ten zabieg jest niebezpieczny. Musi się skończyć tym, że, o ile ktoś będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia, zawsze
@Leninzone: 1. Kapitał występuje także w socjalizmie. Co prawda jest on, jak to nazywają, uspołeczniony, ale jego należenie do państwa, czyni to szkarłatne dziecko największym kapitalistą dziejów. Ktokolwiek nie byłby władcą państwa, wiadomo, że jego władca jest kapitalistą, bo ma kapitał. To w ogóle niefortunne określenie. 2. Nie są codziennością, ale są częścią naszego świata bez względu na sposób produkcji. Poza tym kontrole cen występowały wielokrotnie w historii. Weźmy Wenezuelę.
Czyli Marksowi wolno stosować daną kolejność dla uniknięcia intuicji i burżuazyjnych wyjaśnień, a ja nie powinienem się nią posługiwać. Dlaczego? Podejrzewam, że dlatego ta k ma być, abym dalej uprawiał intuicję i burżuazyjne wyjaśnienia XD
@Leninzone: 1. Nie chodzi o to, czy ludzie w socjalizmie mają, czym handlować. Idzie o to, czy handlują poza nastaniem społeczeństwa burżuazyjnego z Manifestu Komunistycznego. Handel trwał tak naprawdę przy wszystkich quasi-systemach produkcyjnych, jakie to Karol wymienia. Połowa średniowiecza doczekała się w tym temacie republik, które wyrosły w procesie psucia się oddolnych komun. Owe komuny były chyba jednym z największych przejawów wolnego rynku w średniowieczu poza jeszcze bardziej niezależnymi od
@Wujek_Mietek Jest też to, o czym pisaliśmy. Jest rozbieżność między hrabstwami. Proponuję zerknąć na zagęszczenie ludności w różnych regionach. Nie do końca się pokrywa. To głównie plaga większych miast.
Czy naprawdę potrzebujemy nadzoru—boskiego lub wzajemnego—by powstrzymać się od czynów egoistycznych i kryminalnych? Bardzo chciałbym wierzyć, że ja tego nie potrzebuję (ani Ty, drogi czytelniku). Byśmy jednak tych chęci nie brali za pewniki, przytoczę (za The Blank Slate) opowieść Stevena Pinkera o tym, co wydarzyło się w Montrealu, kiedy zastrajkowała policja:
Działo się to w romantycznych latach 60., w pokojowo nastawionej (i dumnej z tego!) Kanadzie. Byłem wtedy nastolatkiem i gorąco wierzyłem
@Wujek_Mietek: 2. Robili kampanie wojenne wielokrotnie i nie mieli jakiś specjalnych problemów. Ktoś został w Ameryce skazany za destabilizację chociażby Bliskiego Wschodu? 3. W razie czego nie wymieniłem wszystkich możliwych czynników. Są też np. uwarunkowania kulturowe, a nawet temperatura. Poza karą śmierci są też inne kary i one też mają wpływ na wskaźniki. Fakt, jest z tym jednak pewien problem. Możemy temat statystyk chyba porzucić. 4. Gdyby państwo rzeczywiście nabyło
@Wujek_Mietek: 2. Tak, niestety. Mogliby jednak zrobić dużo więcej. 3. A czemu nie temperatura? Brzmi absurdalnie, ale nigdy nie usłyszałem o żadnym powiedzie, dla którego mielibyśmy to wykluczyć. 4. To, że kwestionuję akty prawne państw, nie znaczy wcale, że kwestionuję ideę prawa w ogóle. Jeśli np. podpiszemy umowę na sprzedaż cebularzy, to też jest akt prawny. Dobrowolnie podpisana obliguje jedną stronę do dostarczania cebularzy, a drugą do płacenia za nie.
Cywilizacje Na Końcu Czasu: Stalowe Gwiazdy Idealny materiał na wieczór. Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Rozważania nad cywilizacją człowieka. Jej charakterem istnienia w odległej przyszłości. Wykorzystaniem dostępnych źródeł energii oraz... nad czasem i jego postrzeganiem.
@FlaszGordon: 1. Ludźmi. Ja np. Igorem (。◕‿‿◕。) 2. Każdy z nas ma odmienne cele. Nie można ich wszystkich zebrać w jednym uogólnieniu stosowanym do całej ludzkości. 3. No stosujemy te źródła energii i mierzymy czas, bo, jak się zresztą okazuje, można. Co wobec tego?
W samym stosunku wymiennym towarów ich wartość wymienna ukazała się nam jako coś zgoła niezależnego od ich wartości użytkowych. Jeżeli więc istotnie abstrahujemy od wartości użytkowej produktów pracy, otrzymujemy ich wartość, zgodnie z podanym właśnie określeniem. To wspólne, co znajduje wyraz w stosunku wymiennym, czyli w wartości wymiennej towarów, jest więc ich wartością. Dalsze badanie doprowadzi nas znów do wartości wymiennej jako koniecznego sposobu wyrażania czy też formy przejawiania się
@Erwin_Rommel: właściwie to praca została wykonana. Co prawda przesunięcie dokonało się dwa razy i obiekt przesunięcia znalazł się ostatecznie w wyjściowej pozycji, ale przesuwał się.
@Erwin_Rommel : a ja zachęcam, żebyś przejrzał sobie treść Kapitału aż do ostatniego przytoczonego przez @fredo2 cytatu, bo wiem, że tak naprawdę Marks nie definiuje do niego pracy.
@Igor-Kielbratowski: Nasuwający się problem interpretacji Karola Marksa, który niewątpliwie pisał w sposób nieułatwiający lektury Kapitału w przeciwieństwie do dzieł Fryderyka Bastiata, które zebrane w księdze porównywalnej grubości dają nam całkiem jasny obraz argumentacji, stał się przyczynkiem do napisania na jego temat już niejednej interpretacji. Mówiąc poważnie, ktoś, kto pisze tak, żeby nigdy nie zostać zrozumianym nawet przez swoich zwolenników, nie powinien cieszyć się taką uwagą, jaką dlań się przywiązuje. Nie
@JakisTakiNick: Ponoć dobra mają wartość użytkową ze względu na swoje fizyczne własności. Przyjmując to stanowisko i biorąc pod wzgląd, że miód ma swoje własności nawet niewyjęty z ulów, pszczoły są pełnoprawnymi producentami. Wpadła mi w ręce niegdyś książka pt. "Historia Rosji". Metoda i interpretacja danych niestety, jak zwykle to bywa, cierpi niezmiernie (dobry historyk musi być kimś więcej niż historykiem), ale jedną z ciekawostek z niej jest to, że Ruś
@fredo2: zapomniałem wspomnieć jeszcze jedno, bo niedopowiedziane, a może być istotne dopowiedzieć. U Karola towarem (słowo u Marksa zamienne z dobrem) jest, coś, co zaspokaja ludzkie potrzeby. Zostaje ewentualne pytanie, czy chodzi tylko o to, czy zaspokaja te potrzeby teraz swoimi własnościami, czy tylko może zaspokoić kiedyś tam, bo ma takowe własności. W pierwszym istnieją tylko towary obecnie konsumowane, więc nie ma potrzeby poznawania nowych towarów i sposobów ich użycia.
Jakim wielkim wysiłkiem wszystkich ludzi naszej kultury jest to, że nie zabijając się wzieliśmy się za siebie. Hobbes pisał o bellum omnium contra omnes. Dowodził, że to naturalny stan ludzkości. Lewiatan jest dziełem na który było wiele odpowiedzi, ale jego bellum omnium contra omnes dla wykształconych ludzi miało swoją odpowiedź - Nowego Jeruzalem, pokoju świadomego między ludźmi w domu, osiedlu, parafii, mieście, Państwie. Nowe Jeruzalem jako metafora dobrych kontaktów/świadomości dało nam możliwości
@Brzytwa_Ockhama: wątpię chociażby dlatego, że naturalnie rzecz jasna dla przetrwania gatunku muszą istnieć rodziny, które nie mogą przecież powstać z strzelających do siebie małżonków. Nie jest to może koniec wojen, ale stanowi ewidentną przesłankę do tego, żeby nie prowadzić wojny już ze wszystkimi. Zależności rodzinne powodują często, że rodzina jest obciążana odpowiedzialnością za występki swoich członków, jeśli sami członkowie nie są wstanie wetować strat, a już przynajmniej jest niekorzystnie skonfliktowana
to tak samo jak nacjonalizm - taki wspaniały, a trzeba zdemolować pół miasta i wyrządzić szkody na kilkaset tysięcy złoty aby udowodnić jego wspaniałość.
Jeśli się nie mylę, to pański tekst. Może panu ktoś coś nawypisywał z pańskiego konta. Tak bywa. Mój braciszek nieraz tak robi z mojego (Przynajmniej zgadzamy się co do poglądów.)
Jedziemy dalej jak płonące w Hamburgu samochody. Spory fragment. Wyboldowałem kluczowe fragmenty.
Weźmy teraz dwa towary, np. pszenicę i żelazo. Jakikolwiek będzie ich stosunek wymienny, zawsze można go przedstawić za pomocą równania, w którym daną ilość pszenicy przyrównuje się do pewnej ilości żelaza, np. l kwarter pszenicy = a centnarom żelaza. Cóż mówi to równanie? Że w dwóch różnych rzeczach, w kwarterze pszenicy i w a centnarów żelaza, tkwi coś wspólnego o tej
@fredo2: , czyli mogę być zatrudniony w stolarni i nikogo nie będzie obchodziło, że robię tam drewniane buty? Śmiała teza! Nie powiem. Śmiała się też wydaje teza, że zaspokajanie potrzeb kontrahentów to zwykły przypadek to nikogo nie obchodzi zaspokojenie potrzeb drugiego. Jak mogę sprzedać komuś coś, co nie służy drugiej stronie zaspokojeniu pośrednio lub bezpośrednio jej potrzeb?
@HetmanPolnyKoronny: 1. Problem w tym, że tych zysków być nie musi, a wg powyższego wywodu byłaby wartość wymienna, bo jest praca. Przecież buty (aczkolwiek drewniane i nieatrakcyjne) są przecież efektem wytężonej pracy, a wartość wymienna pochodzi z pracy. Z tego, co mi wiadomo, tak działa matematyka. Da się coś z jedną stroną równania zrównać nawet, jeśli nie jest to spodziewane znaleźć i drugiej strony równania. Skoro więc wartość wymienna jest,
@Jah00: , Jeśli tak ci zależy na orce, poczekaj. Bezsens w razie czego uda się skompromitować, ale tymczasem lepiej poczekać. Tymczasem nauczysz się chociaż, jak zagadnienie postrzega ktoś, o kim możesz podejrzewać, że jest marksistą i nie-Marksem. Dalej są tylko dwie możliwości. Albo dowiesz się, że byłeś w błędzie, albo pozyskasz cenny oręż do przekonywania innych marksistów. Powściągnięcie się ma więc okazję się opłacić.
Oburzacie się, że chcemy znieść własność prywatną. Ale w waszym dzisiejszym społeczeństwie własność prywatna jest zniesiona dla dziewięciu dziesiątych jego członków. Istnieje ona właśnie dzięki temu, że nie istnieje dla dziewięciu dziesiątych. Zarzucacie więc nam, że chcemy znieść własność, której niezbędnym warunkiem jest brak własności dla olbrzymiej większości społeczeństwa.Słowem, zarzucacie nam, że chcemy znieść waszą własność. Tego istotnie chcemy.
@fredo2: Podstawowym zasobem potrzebnym do podjęcia przeze mnie produkcji jestem ja sam. To znaczy, że zaczynam już z podstawowym kapitałem. W takim razie Marks wraz z Engelsem jest w błędzie. Może być poza tym ciężko z innymi zasobami, ale to już nie jest wina kapitalistów. To wina przyrody, która nie zsyła nam wszystkiego w nieskończonej obfitości. Państwowy przymus pracy jednaki dla wszystkich zaznaczony dalej w Manifeście jest próbą zaprzeczenia prawom
Wartość wymienna występuje przede wszystkim jako stosunek ilościowy, proporcja, w jakiej wartości użytkowe jednego rodzaju wymieniane są na wartości użytkowe innego rodzaju 6 — stosunek zmieniający się nieustannie w zależności od czasu i miejsca. Stąd wartość wymienna wydaje się czymś przypadkowym i czysto względnym, a wartość wymienna wewnętrzna, immanentna towarowi (valeur intrinseque), wydaje się jakimś
@fredo2: zauważyłbym jeszcze jeden problem. Ceny, po których się wymieniamy, nie są stałe nawet, jeśli ilość pracy została w ich wykonanie już włożona.
@Formbi: Sugerujesz pan, że kupowano fabryki tylko po to, aby je zamknąć. To który to poziom absurdu?