#perfumy #recenzja
Kolejny Comme des Garcons, tym razem Scent One: Hinoki. Wita nas świeże, drzewne otwarcie. Jest intensywny cyprys, sosna i kamfora. Czuć sporo roślinnych nut, a także aromatyczny akord. Zapach bardzo realistycznie oddaje klimat przyrody, aczkolwiek nie porównałbym go do lasu, ponieważ nie ma w nim za bardzo ziemistych akcentów. Przypomina mi wilgotne drewno oraz liście, a także w pewnym stopniu kościół przez kadzidlaną nutę olibanum.
Kolejny Comme des Garcons, tym razem Scent One: Hinoki. Wita nas świeże, drzewne otwarcie. Jest intensywny cyprys, sosna i kamfora. Czuć sporo roślinnych nut, a także aromatyczny akord. Zapach bardzo realistycznie oddaje klimat przyrody, aczkolwiek nie porównałbym go do lasu, ponieważ nie ma w nim za bardzo ziemistych akcentów. Przypomina mi wilgotne drewno oraz liście, a także w pewnym stopniu kościół przez kadzidlaną nutę olibanum.












Kolejny klon od Lattafy, tym razem Nebras. W otwarciu są owocowe nuty mandarynki oraz sporo czerwonych jagód, które razem układają się w chłodny zapach, kojarzący mi się z mentolem. Do tego mamy słodycz w postaci wanilii, która po jakimś czasie zdecydowanie dominuje kompozycję. Czuję też coś przypominającego mi biszkopt, czy też ciasteczka maślane. Szczerze powiedziawszy nie odbieram zbyt dużo kakao, dla mnie to przede wszystkim
źródło: 375x500.78560
Pobierz