V&R Spicebomb Night Vision EDP. W otwarciu na pierwszym planie zielone jabłko, jest trochę przyprawowości, kardamon, czarny pieprz, delikatna cytryna, a także lekka papryczka. Mimo, że na fragrze wypisane są one w nutach bazy, to niemal od razu czuję też orzechy. Zapach jest świeży i aromatyczny, jabłko gra w nim na początku główną rolę. Nie ma zbyt wiele wspólnego z pozostałymi pozycjami z serii, jest w nim dużo
Atelier Materi i ich najczęściej oceniany na fragrze zapach Cacao Porcelana. Jak wskazywałaby na to nazwa, w otwarciu jest wyraźna nuta kakao, która nadaje zapachowi słodyczy. Dodatkowo jest trochę rumu i aromatyczny, nieco ostry akord być może od davany. W dalszej fazie kakao słabnie, a zapach staje się gładszy. Pojawia się nuta tytoniu leśnego i trochę kwiecistego akordu. Przechodząc w drydown uwydatnia się również tonka i drzewna nuta.
Kolejna recka i tym razem wycofany zapach Guerlain L’Homme Ideal Platine Prive. Na pierwszym planie cytrusowy akord z nutą grejpfruta i bergamotki, dopełniona przez migdał i neroli. Perfumy są z kategorii świeżych i prostych, nie ma tu szczególnej głębi, grejpfrut jest najbardziej wyraźną nutą, lecz brakuje mu moim zdaniem intensywności. Całość jest w porządku, jednak wydaje mi się dość płytka w odbiorze.
Nasomatto Black Afgano. Na fragrze w nutach głowy wypisane są konopie indyjskie, czy natomiast rzeczywiście je czuć? Nie wiem, na pewno są nienależące do świeżych zielone nuty, od początku są też zauważalne drzewne akordy i żywice. Mam lekkie skojarzenia z zielonym groszkiem, ale profil zapachu ogólnie jest dosyć ciężki, balsamiczny i dymny. Przełamany jest jednocześnie lekką słodyczą, być może rzeczywiście kręci się gdzieś w tle malina. Jest trochę
Givenchy Gentleman EDP Boisee. Patrząc na nuty i znając swoje preferencje nie spodziewałem się szczególnie pozytywnych wrażeń, ale to naprawdę udane perfumy. W otwarciu czuć pieprz, kolendrę i geranium dopełnione pudrowym irysem. Nuty te poza irysem szybko słabną, a zamiast nich pojawia się wyrazisty drzewny akord. Jest trochę kakao, ale nie za dużo, kręci się jedynie w tle i uzupełnia zapach o dodatkową warstwę.
Szkoda że po pół godziny przechodzi w typowego słodziakia spod znaku 1Milion o podobnych
@markaron: Ja tam nie widzę podobieństwa, dla mnie zupełnie inna kategoria zapachów i nie uważam by Gentleman EDP Boisee był szczególnie słodki. Może w zestawieniu z innymi pozycjami z linii tak wypada, ale nie pamiętam ich dokładnie w tej chwili, a odlewkę mam tylko tego.
@Frufruf: miałem całą linię Gentlemana i ten moim zdaniem najsłabszy jest. O ile EdP po otwarciu wybrzmiewa dobrze, to Boisee w tym czasie jest mocno generyczny i niewyróżniający się
Dzisiaj podróż w dość nietypowym kierunku bo do Korei, z BORNTOSTANDOUT Dirty Rice. Nazwa mogłaby sugerować, że będziemy mieć do czynienia z czymś brudnym i zwierzęcym, lecz zapach jest bardzo przystępny. W otwarciu od razu da się wyczuć coś w stylu mleka ryżowego, migdału i lekkiego kwiecistego akordu. Jest również piżmo i drzewo sandałowe, perfumy są delikatne, kremowe, subtelne i powiedziałbym że nawet nieco mdłe. Nie w szczególnie
W nawiązaniu do wczorajszego posta chciałbym poruszyć dyskusję. Jakie są waszne najmniej lubiane, popularne nuty w perfumach? Coś co sprawia, że jesteście niemal pewni że zapach wam nie podejdzie. W moim przypadku są to nuty kakao i czekolady. Poza paroma wyjątkami prawie zawsze mnie odrzucają, wąchając takie Chocolate Greedy czy np Bad Boya aż mnie krzywi. Są za słodkie i mdłe, a sama idea pachnięcia czekoladą również do mnie
@Frufruf: skóra. Nie każda, bo skóra potrafi pachnieć przyjemnie, ale czasem ma taki wydźwięk który sprawia że wąchanie tego zapachu powoduje że dosłownie kurczą mi się dziurki w nosie i ciężko się oddycha xD no i jedyne 2 perfumy, które w życiu zmywałem ze swojej skóry po kilku minutach, miały skórzane akordy.
Edit: a, no i jakże mógłbym zapomnieć - ambroxan. Odrzuca mnie ta nuta niemożebnie, ale jej złote czasy
Comme des Garcons Series 3 Incense Avignon. W otwarciu na pierwszym planie czuć elemi, do tego rumianek i aldehydy. Zapach zdecydowanie przywodzi na myśl wnętrze kościoła i drewnianych ławek, jest delikatny i dobrze ułożony. Już po paru minutach zaczynają wychodzić kadzidlane i balsamiczne akordy, mirra i olibanum, do tego nuty drzewne. Na samym końcu, gdy zapach już zanika i czuć go jedynie przy skórze jest trochę pozostałych nut
Jestem trochę spóźniony, ale też dołożę swoją cegiełkę do opisu wrażeń na temat Lattafy Kingdom. W skrócie, bardzo udany klon. Otwarcie jest przez chwilę nieco bardziej aromatyczne, jest moim zdaniem więcej lawendy i trochę szałwii, ale po paru minutach układa się to do niemal identycznego zapachu.
JPG ma może trochę więcej mięty, a w Kingdom jest lekki kwiat pomarańczy, ale w powietrzu są w zasadzie nie do odróżnienia.
@SilverDragon: Nie testowałem globala poza domem, ale ogólnie to słodki przyjemniaczek więc raczej powinien być odbierany pozytywnie przez większość osób.
Miałem chwilę przerwy od arabów, więc dzisiaj Lattafa Hayaati. Patrząc na listę akordów z fragry można pomyśleć że dużo się dzieje, ale to niewyróżniająca się pozycja z rodziny zapachów Invictusowych. Otwarcie jest mocno owocowe, z zielonym jabłkiem i lekkim cytrusem w postaci bergamotki. Chemiczne, raczej o świeżym charakterze, czyli nic nowego. Cynamon nie jest moim zdaniem specjalnie intensywny, tak samo drzewne nuty, w drydownie za to wychodzi dużo
Po ostatniej recenzji Comme des Garcons 2011 pora na powrót do normalności, więc dzisiaj Serge Lutens Santal Majuscule. W otwarciu na pierwszy plan wybija się kakao i pudrowość. Towarzyszy mu słodki, delikatny zapach róży, a całość dopełnia drzewny akord, w postaci gładkiego drzewa sandałowego.
Perfumy nie są nadzwyczaj złożone, w zasadzie jest to bardzo prosta kompozycja, ale w moim odczuciu świetnie ułożona i uważam że nic jej nie
Comme des Garcons 2011 to chyba najbardziej absurdalna kompozycja pod względem nut jaką miałem okazję testować. Rzeczywiście czuć w niej klej oraz brązową taśmę klejącą, czy też jakąś gumę. Jest niczym zapach unoszący się w lokalnym sklepie z narzędziami. Aldehydowy i nieco świeży, wydaje mi się że jest też trochę szafranu i kwieciste bezowe nuty. W drydownie pojawia się więcej tych kwiecistych akordów, a klej i taśma słabną, co
Nishane Fan Your Flames. Otwarcie powiedziałbym, że przez moment nieco leśne, ale tylko chwilę. Ogólnie jest to ciekawe połączenie kokosa i rumu, z intensywnymi drzewnymi nutami. Kokos nie jest przesadnie słodki, pachnie jak cały owoc razem z łupiną, a nie same wiórki. Dodatkowo jest tytoń i trochę tonki, a w drydownie uwydatnia się nuta mchu.
Zapach jest elegancki i wieczorowy, posiada zarówno słodkie akordy, jak i bardziej wytrawne
Wraz z jednym zamówieniem dostałem próbkę Maison Tahite Cacao Libertine, więc pora na podzielenie się wrażeniami. Cytrusowe nuty głowy są praktycznie niewyczuwalne, a zapach przechodzi od razu w akordy kakao, paczuli, karmelu i wanilii. Perfumy na początku są słodkie do poziomu, który przyprawia mnie o mdłości, choć po paru minutach układają się już nieco lepiej. Pojawiają się wtedy lekkie kwieciste nuty, delikatna róża i tuberoza.
Tym razem postanowiłem przetestować legendarną bestię pod względem projekcji i żywotności, czyli Orto Parisi Megamare. Na początku rzeczywiście da się wyczuć trochę cytrusów, jest bergamotka ale po chwili zostaje to przytłoczone słonym, morskim akordem i nutą wodorostów. Do zapachu dołącza także wyraźne piżmo i nieco nut drzewnych.
Choć perfumy posiadają morski profil to są moim zdaniem ciężkie w odbiorze i wcale nie należą do szczególnie świeżych. Mocna projekcja i
@Frufruf: o chryste panie, smrut, tych kadzidlanych, wędzonkowych, dymnych itd zapachów mają ze 3 minimum, wszystko nienoszalne