Dzisiejszego poranka spacerowałem po torze Monza I jakież było moje zdziwienie, kiedy wśród szumu liści, śpiewu ptaków i kakofonii poruszających się na wietrze puszek, usłyszałem najpierw ciche skandowanie:
Z czasem wrzaski stawały się coraz silniejsze, aż wreszcie wychodząc z Paraboliki na prostą startową zobaczyłem stutysięczny tłum, deszcz konfetti, usłyszałem jeden wielki pulsujący ryk: Robert, Robert, Robert... I zobaczyłem go, jak z trudem próbuje podnieść trofeum, a potem męczy się
Robert! Robert! Robert!
Z czasem wrzaski stawały się coraz silniejsze, aż wreszcie wychodząc z Paraboliki na prostą startową zobaczyłem stutysięczny tłum, deszcz konfetti, usłyszałem jeden wielki pulsujący ryk: Robert, Robert, Robert... I zobaczyłem go, jak z trudem próbuje podnieść trofeum, a potem męczy się





































źródło: image
Pobierz