Pogoda dzisiaj dała z siebie wszystko - ale tak na 30%. Wiatr zmieniał się raz pi raz, rano były mgły, potem parno, potem w słońcu ukrop, by na końcu zmusić mnie do ucieczki przed deszczem. Ogólnie fajna trasa - cały rower jak i ja z błota (żeby doprowadzić się do tego stanu wystarczył\ ok. 2km droga gruntowa, plus późniejsze opady). Po drodze jednakże miałem okazję podziwiać
Niby fajnie że nie pada, ale do kitu że to od razu oznacza upał. Dlatego mimo faktu, że deszcz oznacza brak jazdy to nie mogę się go doczekać i ochłodzenia, które za nim przyjdzie. W czasie robienia setki to moje bidony upodobniały się do wysychającej oazy na Saharze, alena szczęście znalazłem na szlaku żabkę, która sprawiła, że napełniły się znów życiodajnym płynem. Miałem też
Za co uwielbiam pociągi - nie dość że opóźniony pociąg to jeszcze sprzedało mi miejsce rowerowe w wagonie, ktory nie ma miejsca na rower xd no chyba, że miałem się do przedziału z nim wbić, ale nawet nie próbowałem z powodu jego przepełnienia
Trzy traski. Trzy różne pogody, nawierzchnie i możliwości czasowe. Ale łączy je jedno - głód pedałowania ( ͡º͜ʖ͡º)
Z nich ta dzisiejsza była najciekawsza, bo pojechałem sobie na rowerku nad jezioro Nyskie + okolice. Po drodze mijałem cmentarz ofiar prac przymusowych i powiem, robił wrażenie. Ta ilość krzyży, ta ponura atmosfera mimo padającego słońca - totalnie inny był ten
Czy nie jestem jużuzależniony od rowerka? Od razu po przyjechaniu i wypakowaniu pojazdu z auta pojechałem się na nim przejechać xd reszta rzeczy została jak była.
Dzisiaj duża aktualizacja, bo wakacyjna. A że na wakacjach byłem odcięty od wszystkiego oprócz Stravy i Wykopu, także dzisiaj czas to nadrobić (⌐͡■͜ʖ͡■)
Ogólnie przez 11 dni zrobiłem 502 km rowerkiem oraz 99km na piechotę(szkoda, że nie ma takiego odpowiednika rowerowego równika, lecz dla "piechociarzy". Ogólnie tempa tych wypraw był spokojnie, nastawiony
Miałem na dzisiejszą jazdę prosty plan: - kupić bilet na pierwszy pociąg gdziekolwiek z Opola z miejscem na rower - dojechanie do jakieś stacji max 70km od miasta - jechanie ile fabryka dała żeby nie zmoknąć do Opola.
Większa aktualizacja ( ͡º͜ʖ͡º) 43 nowe kwadraty zdobyte w okolicach mojego dużego kwadratu - może w końcu uda się go powiększyć? Wkrótce zobaczymy.
W tym miesiącu skręciłem już przeszło 800km, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia - mam chrapkę na 1000km - czyli pobiłbym mój miesięczny rekord odległości
@thedestroyerofeels: Tysiąc km na miesiąc to mój rekord ;p Głównie mniej kręcę, tak gdzieś koło 500km. Łańcuch zmieniałem na początku tego roku po tym, jak serwisant mojego rowerka stwierdził, że już czas na wymianę. Suport chyba zaś wymieniłem po trzech latach jazdy. Tak to nic więcej w układzie napędowym nie było zmieniane
Jest wiele rzeczy, które mi na trasie dokuczają, ale trzy z nich najczęściej mi doskwierają - upał, piaski oraz te latające zakały Strzyzaki sarnie... Dzisiaj na leśnych ścieżkach wszystkie te 3 czynniki na raz zaatakowały. A tak trasa urocza, zmęczenie po piątkowej setce było odczuwalne, więc tempo dzisiejszej trasy raczej umiarkowane Jeżeli ktoś będzie szukał inspiracji na podstawie tej traski, to niech nie bierze pod uwagę
@Draakul: do jesieni nie wjezdzam do lasu, jak nie komary, to gzy, jak nie gzy to pająki giganty wiszące na wysokości twarzy, dalej meszki, na końcu te "latające kleszcze" co żeś je wymienił. Za to jesienią i zimą... miód malina bo wszystko zdechło, a i pokrzywy nie ma :)
To nie miała być setka. Planowana trasa miała mieć 79km i skończyć się w K-Koźlu. Jednak w Rozkochowie zdałem sobie sprawę, że nie ma możliwości zdążyć na pociąg w ww. miejscowości. Dlatego podjąłem decyzję, żeby pojechać do Zdzieszowic, gdzie (teoretycznie) bez problemu powinienem złapać pociąg. Plan dobry, wykonanie dobre, ale wujek google niedobry. Pokazał przeprawę przez rzekę, w miejscu, gdzie już jej nie było…
Dzisiaj miałem nie lada dylemat - pojechać sobie bez trzymanki w Czechy, czy zahaczyć tylko o nie, by potem pojeździć sobie po naszym pięknym kraju. Na szczęście pogoda zadecydowała za mnie - było za gorąco jak dla mnie, by wjeżdzać bez koron na picie wgłąb Czech. Dlatego tylko pojechałem na ichniejszą stację kolejową, zrobiłem fotkę i pojechałem w kierunku Nysy. Tutaj droga mnie nie zawiodła -
Dwie traski po pracy, 0 nowych kwadratów. Do bólu proste, rekreacyjne traski, które miały człowieka jedynie doładować, a nie rozładować - takie też niekiedy trzeba ( ͡º͜ʖ͡º)