Ja bym chlopowi zjechał na chodniczek, puściłbym go i pojechał dalej. Mnie to rybka, że pod prąd jechał. Pewnie chciał skręcić za 30m. Sam tak robię - na drodze się kombinuje ile się da, a nie stać jam baranek w korku jak cala reszta.
Gość z audi jechał pod prąd, nie wiem czemu to zrobił. Ale zobaczył ORMOwca i się cofnął na początek. Wiedział, że jest filmowany i nie chciał przekraczać ciągłej mimo że jeden kierowca z litości zrobił mu miejsce.
Nagrywający też frustrat. Tam inne samochody chciały go wpuścić, żeby każdy mogł sobie pojechać w swoją stronę to trzeba było "dać lekcje". Kosztem tych, co stali za nagrywającym zamiast jechać.
Jeżeli za nagrywającym nie było nikogo, to ok. Jak zaczął robic się korek, to ktoś z pasa obok mógłby schować dumę do kieszeni i go wpuscic żeby tyle czasu nie cofał. Nauczka nauczą, gorzej jak ktoś jeszcze traci czas, a jechał prawidłowo, tylko musi wyczekać czyjąś "karę"...
@Mczn: Cofający miał pełno miejsca by np. wjechać na "swój" pas (ludzie mu robili miejsce), lub zjechać w prawo tam na tym skrzyżowaniu przez które cofał. Tam ewidentnie wiatr hula między uszami. A przy takim natężeniu ruchu, szanse na to że za nagrywającym nikogo nie było są raczej niskie.
Szczerze mówiąc nagrywający jakoś nie wzbudził mojej sympatii. Osobiście nie wykonałbym takiego manewru, jak audziarz, ale krytykować tego jakoś bardzo też nie będę. Nie wpychał się przed nikogo, nie stwarzał zbyt dużego zagrożenia i przejechałby bez szkody dla nikogo, gdyby nagrywający celowo nie depnął gazu, żeby tylko go przyblokować. Jak dla mnie zupełnie bez sensu.
Komentarze (135)
najlepsze
Mnie to rybka, że pod prąd jechał. Pewnie chciał skręcić za 30m.
Sam tak robię - na drodze się kombinuje ile się da, a nie stać jam baranek w korku jak cala reszta.
Ale zobaczył ORMOwca i się cofnął na początek.
Wiedział, że jest filmowany i nie chciał przekraczać ciągłej mimo że jeden kierowca z litości zrobił mu miejsce.