20 lat stała przy taśmociągu. Po zawale usłyszała, że to była praca tymczasowa

Krystyna Lisicka przez 20 lat pracowała przy taśmie produkcyjnej w zakładzie Partners w Rawie Mazowieckiej. Na dwie zmiany, od samego świtu. Mimo to, przez cały ten czas pozostawała na umowie-zleceniu, bez prawa do chorobowego czy premii. Aż dostała w pracy zawału, a firma nie przedłużyła z nią umow

- #
- #
- #
- #
- #
- 461
- Odpowiedz






Komentarze (461)
najlepsze
Szkoda że żyjemy w gównokraju i ten wspaniały zakład nie dostanie kary w wysokości 4mln zł za robienie pracowników i państwa w c---a.
Wychodzi na to że jeden właściciel miał dwie agencje i obie były podpisane z tą firmą. Przerzucał sobie Panią co 18 miesięcy.
A klient też dobry, mają kobietę co zna pracę od x lat, zamiast sobie ja zatrudnić to kombinują.
Robotnik tak naprawdę zapierrdala w Agencji Pracy Tymczasowej, a w firmie-matce mają wyjebbane na ZUSy, srusy, ... i finalnie Tego Robotnika.
Cały szwindel polega na tym że w razie L4, albo innych zwolnień, zusowskich kosztów - agencja pracy bierze to na siebie
Kto miał pracę wygrywał życie.
Janusze to cynicznie wykorzystywali i ówczesne standardy przetrwały po dziś dzień.
Młody w jakimś dużym mieście ma wybór, Krysia zrobiłaby wszystko byle dotrwać do emerytury, bo kto w tym wieku ją zatrudni i gdzie?
To nie jest śmieszne. Znam wiele osób którym do emerytury brakuje te 5-8 lat - i robią wszystko czego chce Janusz.
tylko oficjalne statystyki jako najgorszy okres wcale nie pokazują lat 90. tak naprawdę w miarę normalnie to się zrobiło na rynku pracy z dekadę temu. Ale ta normalność ma trochę inny kształt bo o ile w dużych miastach o gównianą robotę nie łatwo o tyle na prowincji często doszło do kompletnego kolapsu rynku i jakby nie fakt że
źródło: obraz
Pobierzpocieszające jest to, że może wygrać w sądzie pracy. obok leży znalezisko, że ktoś wygrał z ajentem żabki, bo miał przez kilka lat umowę-zlecenie.